Szukaj: w
recenzje

Bandyta


Jakiś czas temu portal Soundtracks.pl przeprowadził interesującą ankietę, w której zapytano o popularność rodzimych płyt z muzyką filmową. Wyniki były zastraszające. Większość respondentów odpowiedziała bowiem, iż kontakt z polskimi ścieżkami dźwiękowymi ma jedynie okazjonalny.

Czy odpowiedzi internautów oddają jakość naszej muzyki filmowej, czy też inne czynniki przyczyniły się do takiego stanu rzeczy? Jako baczny obserwator rodzimej kinematografii, muszę stanowczo stwierdzić, iż odpowiedzialność na pewno nie leży po stronie polskich kompozytorów i ich dokonań, które bez dwóch zdań są imponujące. Nasi twórcy są uznani w świecie, a rodzime płyty spokojnie mogą konkurować z zachodnimi rywalami. Niestety wiele z nich ma zbyt indywidualne piętno, aby wśród wszędobylskiej komercji i stereotypizacji (orkiestracyjnej i kompozycyjnej) odnieść zasłużony sukces.

Bandyta Michała Lorenca jest na tym tle chlubnym wyjątkiem, wyjątkiem który pomimo swego odstępstwa od sztampy, mógł odnieść sukces (wystarczy porozmawiać o tej ścieżce na zagranicznych chatach, aby przekonać się że znawcy cenią ją wysoko). Niestety soundtrack nie stał się europejskim przebojem. Zawinił przede wszystkim film i jego umiarkowane przyjęcie przez publiczność, która dostrzegała jedynie ciekawą, ale nieosiągalną za granicą muzykę. Po raz kolejny zawiodły względy promocyjne i diabelska zależność muzyki od jej partnera – filmu.

To co Lorenc stworzył na potrzebę filmu Dejczera, to bez wątpienia wspaniały przykład na to, iż muzyka nie tylko może połączyć w sobie doskonałe walory ilustracyjne, lecz także jest w stanie stać się samodzielnym tworem, nie potrzebującym wcale obrazu aby móc być odbierana przez przywykłych do radiowych szlagierów odbiorców.

Naszemu kompozytorowi należą się wielkie brawa, przede wszystkim za to, że nie poszedł na łatwiznę, lecz skierował się w kierunku oryginalnego potraktowania zastanego materiału obrazowego. Tworząc partyturę do filmu o Bałkanach mógł bez problemu wstrzelić się w niezwykle popularny "bregovicowski" nurt folkowych zawodzeń. Lorenc wybrał jednak inną drogę. Napisał muzykę w swoim stylu, stylu pełnym prostoty "kompozytora naiwnego", który jednak swą pomysłowością przerósł wielu twórców akademickich. W jakiś przedziwny sposób udało mu się połączyć ból z dramatyzmem ("Porwanie Iorgu", "Requiem Bałkańskie", "Elegia na śmierć szpitala"), melancholię z refleksją ("Mro Iło", "Moscu i tatuaż", "Powrót", "Londyn"). Wszystko to osiągnął bez zbyt częstej u Europejczyków przesady, jak również bez nadętego amerykańskiego patosu.

Niewątpliwe jedną z największych zalet partytury Lorenca jest jej różnorodność tematyczna. Kompozytor w charakterystycznym dla siebie stylu wykreował 10 tematów i szereg ich wariacji, różniących się od siebie orkiestracją. Bez wątpienia do panteonu "polskich klasyków filmowych" wszedł "Taniec Eleny", utwór który zyskał tak wielką popularność, że na trwałe zadomowił się w polskiej kulturze masowej (grywany jest na imprezach sportowych, a czasem nawet w klubach studenckich przy okazji dyskotek). Interesująco brzmią również "Mro Iło" (z lirycznym rumuńskim tekstem wyśpiewanym mgielnym głosem Kayah i Katarzyny Jamróz ) oraz jazzowy "Londyn" (z drapieżnym saksofonem Miśkiewicza).

Osobną kwestię stanowi muzyka dramatyczna/muzyka akcji - jak zwykle w przypadku Lorenca niezwykle słuchalna, pełna prostych, chwytliwych melodii ("Pogoń, lekarstwa, karabiny") stanowiących zaprzeczenie europejskich tendencji do podkładania ciszy pod sceny akcji. W zakresie muzyki typowo dramatycznej odnoszę wrażenie, iż Bandyta stanowi jedną z najbardziej przesyconych bólem partytur, jakie w swej karierze stworzył kompozytor. Myślę że osobiste przeżycia (poważne załamanie, nerwowe które dotknęło twórcę, okupione szpitalem psychiatrycznym) nie pozostały tutaj bez śladu. "Porwanie Iorgu", "Requiem Bałkańskie", "Elegia na śmierć szpitala", pełne są bowiem wstrząsającej muzycznej narracji, wykreowanej za pomocą drapieżnych, piłujących smyczków, oraz oszalałych "tanecznych" instrumentów folkowych (piszczałki, perkusjonalia). Bez wątpienia jest to dramatyzm autentyczny, płynący z głębi serca, serca artysty doświadczającego swoje dzieło.

Warto również zauważyć, że całość partytury niejednokrotnie przypomina ludowe utwory żydowskie ("Taniec Eleny" i jego wszelkie odmiany, "Requiem Bałkańskie", "Góry w słońcu"). Za takie skojarzenia odpowiedzialna jest zarówno taneczna kompozycja jak i instrumentacja (skrzypce, cymbały, klarnet, perkusjonalia). Początkowo nie do końca jasny ideologicznie był sens tego zabiegu (wydawało mi się, że kompozytor kierował się jedynie właściwościami brzmieniowymi). Ostatnio jedna zdałem sobie sprawę, iż tego typu chwyt, być może ma głębsze podłoże, a twórca rozmyślnie nawiązywał do ludowych elementów żydowskich. Muzyka klezmerska niemal zawsze była specyficznym połączeniem bólu, skargi, melancholii i nieskrępowanej radości. Dodatkowo twórczość ta zyskała cały szereg nowych skojarzeń, pewnego bagażu ideologicznego, po II wojnie światowej. Pojęcia takie jak "naród bez kraju", "zapomniani przez Boga", "wiecznie cierpiący", "tułacze", bez wątpienia należą do słów, które przychodzą na myśl, gdy chcemy symbolicznie zdefiniować tego typu kompozycje. Wydaje się zatem, że Lorenc, nawet jeśli nie był tego do końca świadomy, intuicyjnie sięgnął po środki które muzycznie operowały właśnie takimi pojęciami, pojęciami idealne oddającymi to co przedstawiała warstwa obrazowa- zapomniany przez wszystkich szpital, współczesny obóz koncentracyjny, będący świadkiem wielkiej miłości i wielkiej tęsknoty za lepszym światem.

Pisząc o płycie z Bandyty nie mogę nie nadmienić o moim ulubionym utworze, utworze który uważam za (jak dotąd) najlepszy w całym dorobku Michała Lorenca. Mowa oczywiście o kompozycji "Powrót", która nieco odstaję swym pełnym optymizmu i wiary w lepsze jutro klimatem. Nie wiem czy to właśnie ta "zbyt duża dawka radości" sprawiła, że utwór nie znalazł się w filmie, być może zadecydowały inne względy. Pewne jest tylko to, że kawałek ten to genialne połączenie perkusjonaliów Jose Torresa, cymbałów Marty Stanisławskiej i fletów Mariusza Puchłowskiego, połączenia które zawsze stanowi dla mnie zastrzyk pozytywnej energii, nawet w chwilach paskudnych jesiennych depresji.

Chcąc być nadgorliwym można by wskazać pewne wady tej produkcji takie jak zapożyczenia od wcześniejszych partytur kompozytora – Psy 2 ("Londyn", "Powrót".), Prowokator ("Góry"), Deborah, a także zbyt silne eksploatowanie głównego tematu. Wszytko to jednak absolutnie nie wzbrania mi wystawienia maksymalnej oceny, która bez dwóch zdań (ze względu na swą słuchalność, emocjonalność i pomysłowość) należy się tejże kompozycji.

Podsumowując. Można się zastanawiać czy warto było kręcić Bandytę, film który mimo ciekawego pomysłu i doborowej obsady (Till Schweiger, Polly Walker, Pete Postlethwaite, John Hurt), okazał się we wszechmiar średni. Na postawione odpowiem słowami scenarzysty Cezarego Harasimowicza: Warto było. Choćby dla tak wspanialej muzyki.



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Mro iło (02:02)
  • 2. Taniec Eleny (03:29)
  • 3. Bruce i Elena (01:56)
  • 4. Pogoń (01:49)
  • 5. Temat Eleny na cymbały (01:38)
  • 6. Góry (01:59)
  • 7. Kradzież pistoletu (01:56)
  • 8. Prezent Brute'a (01:30)
  • 9. Sen Eleny (01:44)
  • 10. Porwanie Iorgu (02:27)
  • 11. Moscu i tatuaż (02:22)
  • 12. Góry w słońcu (02:00)
  • 13.Pogoń, lekarstwa, karabiny (02:31)
  • 14. Requiem bałkańskie (03:54)
  • 15. Deszcz (01:54)
  • 16. Temat Eleny na skrzypce (01:37)
  • 17. Ulice Londynu (02:44)
  • 18. Targ (01:46)
  • 19. Elegia na śmierć szpitala (01:25)
  • 20. Oczekiwanie (01:53)
  • 21. W tunelu (01:45)
  • 22. Powrót (02:55)
  • 23. Taniec Eleny: wariant II (03:28)
  • 24. Mro iło: wariant II (03:11)
Czas trwania: 53:55
Komentarze
walker 2007-07-19 23:48
Muzyka owszem piękna i porywająca ale ten fragment który porywa najbardziej (rytmiczny z udziałem orkiestry powtarzający się motyw) nie jest niestety dziełem pana Lorenca tylko melodia ludowa rumuńską. Słyszałem ją ostatnio w wykonaniu jakiejś rumuńskiej orkiestry (chyba ludowej)ludowej i brzmiała ona w tym wykonaniu jeszcze dostojniej niż w tej w filnie czy na płycie. padł nawet tytuł utworu ale niestety nie zapamiętałem. Nie sadzę azeby to ta orkiestra pod wpływem muzyki melodii filmowej pana Lorenca skomponowała taki sam utwór... Brzmiało to zbyt orygilanlnie z udziałem typowych dla tego zakątka europy cymbałów. Miło że pan Lorenc wykorzystał ten utwór i przybliżył go w Polsce i nie tylko za sprawa muzyki do filmu w którą ja wplótł ale szkoda, iż nie ma żadnej adnotacji na płycie co do pochodzenia tej melodii. Wszystkie słowa zachwytu niezorientowanej w tej sprawie rzeszy ludzi nad faktycznie piękna ale nie do końca autorska muzyką spływają na autora tej ścieżki. Podobną sławę zrobiło wiele zespołów m.in. Bratanki czy zespół Golec Orkiestra parafrazując znane tylko w tamtym kregu węgiersko- słowackiej melodie ludowe układając do nich jedynie nowe nie zawsze mądre teksty i temu wszyscy bili brawo.... Szkoda tylko że słuchacze nie wiedzieli że to nie jest do konca dzieło tych grup.… Jak widać w dzisiejszych czasach muzykom najwyraźniej brakuje po prostu weny twórczej. Widać to nawet u tzw. ambitnych twórców (nie chciałbym tu wymieniać rzeszy niegdyś porywających grup które zanudzają lub też zniżają się do poziomu Dody itp.. Najlepszym przykładem jest obecny rok w popkulturze który obfituje w same przeróbki starych kawałków. To taka ogólna dygresja do dzisiejszych czasów bo oczywiście mimo wszystko szanuję i doceniam bardzo pana Lorenca.
Koper 2007-07-20 18:19
Chodzi o "Taniec Eleny"? Nie zdziwiłbym się, gdyby Lorenc skomponował ten utwór w oparciu o ludową rumuńską (bułgarską? serbską? węgierską?) melodię. Tak samo jak w oparciu o folkowy utwór z tego samego regionu skomponował melodycznie podobny, acz rozpisany na chór, utworek z partytury do "Dogora. Ouvrons les Yeux" Francuz Étienne Perruchon. Zresztą nie widzę nic złego w korzystaniu z twórczości ludowej przez kompozytorów muzyki filmowej (tym bardziej, gdy uzasadnia to kontekst filmu). Lepsze to, niż zrzynki z klasyki czy kolegów po fachu (albo i z samego siebie). :)
Magda 2007-09-29 19:14
muzyka z "Bandyty" jest rewelacyjna :) polecam gorąco wszystkim! ! ! (dodam jeszcze że najpierw słyszałam muzykę a potam dopiero widziałam film. to ona zwróciła moją uwagę)
Agnieszka 2008-08-19 01:31
Strasznie podoba mi się ta cygańska piosenka!!! Nie wiem jeszcze jakich słów mam użyć, aby powiedzieć jaka ona jest piękna... (brak słów).
Weronika 2008-08-19 09:47
Podaję tekst Mro Iło: Mro iło! Mro iło pcheneł mange kaj tut kamaw pchen jek ław me man tutyr na ładziaw...
Weronika 2008-08-19 09:50
A muzyka jest naprawdę piękna. I wymowa filmu niezwykle wzruszająca. Daje dużo do myślenia. Tytułowy ,,Bandyta" Wcale nie jest zły. Ale musiał mieć naprawdę silną wole, by patrzyć na te dzieci. Ale wkońcu zabrał ze sobą małego Iorgu.
emil 2008-09-10 14:26
muzyka naprawde piękna
Naomi 2009-08-07 21:56
Lorenc to prawdziwy geniusz, cały film jest wspaniale udźwiękowiony. nigdzie nie mogę znaleźć tekstu "Mro iło" - jeśli ktoś zechciałby mi przesłać owy tekst na poczte to byłabym wdzięczna :)
Andrzej 2010-04-22 11:21
A mnie się ta muzyka kojarzy z Ajde Jano - wykonywana w regionie Bałkanów, nawet w Turcji, chyba Natasza Atlas tez, oraz Nigel Kennedy & The Kroke Band, Edyta Geppert.- Śpiewam życie (Ajde Jano)
Andrzej 2010-04-22 11:26
no i oczywiście z Dniami Żałoby Narodowej, po katastrofie samolotu pod Smoleńskiem. Jak usłyszałem w TV po raz pierwszy, pomyślałem sobie: to musi być Michała Lorenca, znam ten motyw...Ajde Jano albo Hajde Jano

Do tej recenzji istnieje jeszcze 9 komentarzy. Chcesz zobaczya wszystkie?    » pokaż wszystkie
Bandyta

Kompozytor:

  • Michał Lorenc

Dyrygent:

  • Tadeusz Karolak

Orkiestrator:

  • Michał Lorenc
    Tadeusz Karolak
    Jose Torres

Soliści:

  • Marta Stanisławska - cymbały

    Mariusz Puchłowski -flety i instrumenty perkusyjne

    Henryk Miśkiewicz - saksofon altowy, klarnet

    Stefan Sendecki - fortepian

    Maciej Talaga, Bogusław Kupisiewicz - gitary

    Piotr Prońko - saksofon barytonowy

    Adam Cegielski - kontrabas

    Barbara Witkowska - harfa

    Jose Torres - perkusjonalia

    Kayah, Katarzyna Jamróz, Daria Pawłowska, Andrzej Pawłowski - śpiew

Wydawca:

  • Pomaton Emi (1997)
 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2010 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie
irokezy damskie | noclegi kraków | gaszenie gazem | bilety autokarowe | Sklep z narzędziami | Torby papierowe | Sklepy Internetowe | Notebooki | beterware produkty | Repliki zegarków | | przedłużanie rzęs | gotowe prace magisterskie |
felgi chromowane | wózki widłowe Kraków | bronze statue | modne fryzury portal | Plecaki do Szkoły | dentysta warszawa | KROMET | grespania | tani hosting | śmieszne filmiki | Wyszukiwarka mp3, pobierz mp3 | Projekt Ogrodu | Program Do Magazynu | Meble | konferansjerzy | anteny | nk | Fotografia œlubna |