|
|||||||||||||||||||
![]() ![]() |
recenzje
Memoirs of a Geisha (Wyznania gejszy)Memoirs of a Geisha to najnowszy film Roba Marshalla, reżysera słynnego Chicago. Oparty na powieści Arthura Goldena dramat opowiada historię gejszy, która staje się jedną z najpopularniejszych w Kyoto. Projekt ten ma bardzo ciekawą historię. Przez dłuższy czas miał go zrealizować Steven Spielberg, ale w końcu reżyserem został Rob Marshall. Gejsza to pierwsza od kliku lat praca Johna Williamsa, która nie jest ciśnięta presją wielkiego kina komercyjnego. Kompozytor wyjątkowo ceni książkę Goldena, dlatego wziął ten projekt kosztem czwartej części Harry'ego Pottera. Do współpracy zaangażował dwóch wybitnych solistów, z którymi zresztą wcześniej już pracował. Mowa tu o skrzypku Itzhaku Perlmanie (Lista Schindlera) i wiolonczeliście Yo-Yo Ma (Siedem lat w Tybecie). Co ciekawe, obaj soliści pracowali już przy dalekowschodnich ścieżkach z kompozytorem Tanem Dunem - Ma przy Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku, Perlman przy Hero.Jeśli miałbym określić muzykę Williamsa w kilku słowach, powiedziałbym wyciszenie, prostota. Mimo wielu detali, dla których warto się z tą ścieżką zapoznać, przede wszystkim jest ona pełna dalekowschodniej filozofii medytacji. Słychać to już w rozpoczynającym płytę temacie Sayuri. Melodia jest przepiękna, ale krótka i nieskomplikowana. Po raz kolejny kompozytor odciął się od tak charakterystycznych dla niego wielkich fanfar. Ciekawą i ważną charakterystyką głównego tematu jest też to, że bardzo łatwo można go zintegrować z underscore, przez co muzyka zyskuje na spójności przy zachowaniu względnie niskiej intensywności emocjonalnej. Główną rolę gra w całej ścieżce wiolonczela Yo-Yo Ma. Praktycznie nie ma (z wyjątkiem bardzo słabego Dr Crab's Prize) utworu, w którym tego instrumentu nie słychać. Wykonanie jest, jak zwykle u tego klasowego solisty, na jak najwyższym poziomie. Bardzo ciekawym utworem jest As the Water, oparty na dialogu dwóch wiolonczel, wykonawcą drugiej partii jest znany z Ostatniego samuraja Steve Erdody. W ciekawy sposób Williams wykorzystał brzmienia etniczne. Najlepsze są pełne ciepła Going to School i dość dramatyczne Brush on Silk, które Tomek Rokita ciekawie porównał do brutalnej ostatnio akcji Williamsa. Trzeba oczywiście wziąć poprawkę na to, że w tym przypadku kompozytor dostosował się do japońskiej stylistyki i chociażby trzyma się odpowiedniej skali. Sam pomysł jest jednak bardzo ciekawy. W interesujący, i w odróżnieniu od Jamesa Hornera poprawny etnicznie, sposób używane jest shakuhachi, które odpowiada za materiał zarówno dramatyczny (porównywane do Hornera brutalne "ataki", np. pod koniec Finding Satu), jak i melodyczny (czasem nawet wykonuje sam temat). Bardzo ciekawe są też partie perkusyjne, będące jednym z najciekawszych elementów ścieżki. Rytmika jest często po prostu świetna (Becoming a Geisha, Destiny's Path, Brush on Silk czy End Credits). Muzyka ma dość minimalistyczny charakter, nie w takim sensie, w jakim minimalistą jest Philip Glass. Ostinato często służą jednak tematowi za bazę. Ogólnie, orkiestracje są świetne. Pięknie łączone są smyczki z wiolonczelą i dętymi drewnianymi (głównie z obojem). Williams też wykorzystuje wibrafon jako instrument rytmiczny, co nadaje muzyce dramatyzmu (np. Destiny's Path). Warto też wskazać na dość ciekawe użycie elektroniki w całej ścieżce, rzadko ale efektywnie. Kompozytor rzadko wychodzi poza określoną intensywność emocjonalną. Wyjątkami są przepiękne Confluence i Sayuri's Theme and End Credits. Co wielce interesujące rola Itzhaka Perlmana została w owej ścieżce silnie zmarginalizowana. Solista wykonuje przede wszystkim tzw. „temat prezesa” (Chairman's Waltz), który może budzić (jak najbardziej słuszne zresztą) skojarzenia z wcześniejszą Listą Schindlera. O ile tamta muzyka jednak miała mocno melodramatyczny charakter, Geisha jest dużo bardziej chłodna, przez co Walc zyskuje nieco ironiczny, a może i trochę niepokojący charakter (tak jak Jewish Town z Listy Schindlera, tam jednak zdecydowanie bez ironii). Muzyka jest dość oryginalna. Chyba po raz pierwszy John Williams zastosował azjatycką etnikę w tak dużym stopniu. Nie można jednak nie mówić o pewnych nawiązaniach do wcześniejszej twórczości zarówno samego kompozytora, jak i innych twórców. Najprostszym skojarzeniem jest przede wszystkim Seven Years in Tibet (partie Ma zdradzają pewne podobieństwo do tamtej ścieżki). Partie Itzhaka Perlmana budzą, słuszne zresztą, skojarzenia z, jak uważam, najwybitniejszą pracą legendarnego kompozytora, Listą Schindlera. W ogóle, sama filozofia partii solowych może się kojarzyć z Listą (np. dialog między orkiestrą a solistą, przeprowadzony jest na podobnych zasadach). Co do nawiązań do innych twórców, warto by zwrócić uwagę na podobieństwo drugiej części The Fire Scene and the Coming of War do słynnego Fratres fińskiego kompozytora Arvo Parta. Najlepszym utworem obok Becoming a Geisha i Confluence jest Sayuri's Theme and End Credits. Bardzo dynamiczny, ze świetnymi szybkimi smyczkami, niejako ponad którymi Ma wykonuje główny temat. Melodia zostaje potem przejęta przez skrzypce Perlmana, po bardzo emocjonalnym fragmencie, przechodzi w Becoming a Geisha. W filmie muzyka wypada bardzo dobrze. Williams dobrze wspomina współpracę z Marshallem, który, jak mówi kompozytor, wskazał wiele miejsc, w którym muzyka mogła by pomóc. Jedynym fragmentem, który wydaje się niepotrzebny, jest Dr. Crab's Prize, który właściwie nie ma zbyt wielkiego znaczenia. Muzyka nigdy nie wychodzi na pierwszy plan, zawsze w dość subtelny sposób go wspomaga. Warto zwrócić uwagę na to, jak działa Confluence - jeden z najlepszych utworów Williamsa w filmie od paru lat. Wydaje mi się, że Memoirs of a Geisha należą do czołowych osiągnięć tegorocznej muzyki filmowej. Osobiście uważam ten score za najlepszą partyturę Williamsa od czasu świetnego AI. Maestro pokazał, że mimo wieku wciąż ma coś do powiedzenia i potrafi stworzyć piękną i bardzo poruszającą muzykę. Wykonanie orkiestrowe jest doskonałe, tak samo jak techniczna wartość muzyki. Tak samo jak przy Liście Schindlera kompozytor, któremu niesłusznie przyszyto łatkę monumentalnego tapeciarza, po raz kolejny pokazał, że prostota może znaczyć więcej niż wielkie fanfary. Niestety, album jest o kilka minut za długi. Po rozczarowującym Epizodzie III i bardzo trudnej Wojnie światów powrót mistrza do formy. ![]()
Autor recenzji: Paweł Stroiński
Nasza ocena
Lista utworów
Komentarze Ten człowiek, o którym powiedziałeś drogi Grzegorzu, że pomylił klarnet (to był flet, ale nie czepiajmy się szczegółów) jest akurat jednym z największych znawców teorii muzyki wśród polskich autorów recenzji (w tej chwili jest w szkole muzycznej II stopnia i z tego co wiem niedługo weźmie udział w jakimś zagranicznym konkursie pianistycznym). Zdarzyło mu się. Zdarzyło mu się też napisać kilka passusów, których nikt nie zrozumiał. Dostał nawet pytanie, cytuję "co to są te tremole". Nie myśl więc, że to o czym mówisz do każdego trafi. Co do sprawy WARSZTATU!!!, jak to subtelnie określiłeś. Cóż, też się nie do końca zgodzę. Wielką karierę zrobił niejaki Graeme Revell, którego posłuchaj sobie niektórych ścieżek, to się załamiesz. Wczesny Zimmer popełniał takie błędy orkiestracyjne, że z krzesła spaść można. Więcej przykładów? Warsztat kompozytora NIE jest taki ważny jak sądzisz. To, że są tacy kompozytorzy jak John Williams czy Hans Zimmer (który warsztatu uczył się długo i wyrobił się dopiero calkiem niedawno, tak naprawdę) nie znaczy, ze wzsyscy mają dobry warsztat. Raczej mają wielkich specjalistów w tej materii. Wiesz, kto to jest aranżer w muzyce filmowej? Wiesz, na co pozwala się niektórym orkiestratorom? Pewnie nie. I cię to pewnie wcale nie interesuje, bo i tak wiesz więcej od ludzi, którzy w gatunku siedzą po kilka lat. A wiele trzeba poczytać, żeby zrozumieć niuanse związane z produkcją muzyki filmowej. I studia muzyczne, czy znajomość terminologii teoretycznomuzycznej tu nie pomoże. Bo dopiero wtedy zrozumiesz, jakimi nieukami mogą być niektórzy kompozytorzy. Tyle hałasu o jedno zdanie... ;) Całkiem niewinne zresztą - do którego Paweł ma prawo, bo to jego subiektywne zdanie na temat EMOCJI, które przekazuje muzyka a nie ma kompletnie nic do rzeczy z warsztatem...) Przemek, nie chcę nic mówić ale z tekstem w stylu "NIKT CI TEGO NIE KAŻE CZYTAĆ!" jesteś niebezpiecznie blisko poziomu pewnego portalu... ;) grzesiekintro 2006-05-12 16:23
Thedeus napisał:
"A więc Grzesiu załóż swój własny portal o muzyce filmowej;) będziesz zapewne miał tłumy czytelników!:D albo zapraszam Cię na inne portale, które dotyczą tej kategorii muzycznej… może oni są lepszymi fachowcami od nas;)"
Po pierwsze facet nie jestem z Tobą na ty więc nie rozumiem czemu mi mówisz per "ty" -
Po drugie nie wiem o kim mówisz (inne portale) , jeśli się boisz otwartej polemiki to trudno...
"Co jest złego w słowie świetna…?!?! Jak dla mnie to czepiasz się jakiś niuansów bo masz chyba coś do Pawła. "
Jeśli nie rozumiesz co to jest uogólnienie lub kolokwializm to Twoja sprawa....Do Pawła nic nie mam, chcę zwrócić uwagę jedynie na użyte w recenzji środki. Chyba mam prawo?Czy tu obowiązuje zakaz krytyki,albo jakaś cenzura?
"syty głodnego niezrozumie" Grzesiu proszę, chociaż jak już piszesz cytaty to rób to bez błędów jak już chcesz kogoś uczyć języka;)."
O!! To zdanie też "świetne" - kto kogo chce uczyć języka?? jakiego języka -CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM!!!
" Grzesiu ty zapewne posiadasz ów przez Ciebie wymieniany warsztat i chcesz ażeby kłaść Ci pokłony a Ty jako nasza wyrocznia będziesz stał na straży dobrego fachowego muzycznego języka!-Twoje niedoczekanie"
jesteś chyba chory ...
"Czy myślicie drodzy koledzy: ze dojście do pewnego poziomu byłoby mozliwe bez nauki? kto jest taki głupi zeby to obalić???? No są przykłady że tak;) ale Grzesiu wie lepiej więc sprzeczać się nie będę"
Masz człowieku chyba problem z samym sobą - podobno prawdziwa sztuka krytyki się nie boi? W PIS sie bawisz?
"Grzesiu mi się zdaje, że ja miałem przyjemność z Tobą rozmawiać jak to wygłaszałeś namiętnie swe mowy na temat swojego guru Johna Williamsa:D i chyba raczej dyskusji z Tobą więcej podejmować nie będę za duży w Tobie tkwi cynizm. Przepraszam za stwierdzenie, ale pieprzysz głupoty…"
No ja ze swej strony tego nie mogę powiedzieć - dla mnie to nie była przyjemność....
Nie podejmuj ze mną dyskusji jak nie masz argumentów, a butę swoją wsadź sobie głęboko - Sprawdź w słowniku rózne zagadnienia - jak np. korzystać z polemiki itd. Potem pisz.Najpierw myśl co piszesz -NIGDY ODWROTNIE!!!
" Jeśli Ci się nie podoba forma opisywanych przez nas kompozycji to stary NIKT CI TEGO NIE KAŻE CZYTAĆ!."
Toś mnie rozśmieszył bardzo - bardzo prymitywne stwierdzenie...Gratuluję - może kiedyś zrozumiesz...teraz nie....
" Takie sprawy jak, o jakich chcesz dyskutować najlepiej załatwiać na forum. Wszak nie wiele ma to wspólnego z muzyką do Gejszy. "
Jedyna rzecz z którą się z Tobą zgadzam - ale do Twojego pozimu się nie zniżę...
P.S do Pawła : CHCIAŁEM ZDEMENTOWAĆ WSZELKIE PLOTKI NA TEMAT TEGO ŻE NIE LUBIĘ PAWŁA. PRZECIWNIE - JEŚLI JEST KONSTRUKTYWNIE - BARDZO CHĘTNIE PODEJMĘ RĘKAWICE POLEMIKI...Z KAŻDYM....W DRODZE WYJĄTKU -TYLKO NIE Z THEDEUSEM - BO NIE MA O CZYM ZNIM ROZMAWIAĆ...
faktycznie - więcej w tym wątku nie ma co pisać może załóżcie temat na forum?
Thedues 2006-05-12 16:36 Oj jak mi przykro;)to podobno ty wywołaleś ta polemike a teraz kogos namawiasz do założenia tematu na forum;) Żalosne;) a wiec "panie" grzesiu;) żegnam skoro nie lubisz mojego towarzystwa:D Thedues 2006-05-12 16:59 P.S założyłem temat na forum... Niestety zabrakło miejsca na innych działach wiec zmuszony byłem rozruszać dział "Śmieszne" mam nadzieje, że sie nie obrazisz i włączysz się do polemiki- chyba, że sie boisz;) grzesiekintro 2006-05-12 17:08 Nie zniżę się do Twojego marnego poziomu....Dla Ciebie -Pan (już Ci przecież pisałem:) ). I nie sprowokujesz mnie do wypowiedzenia epitetów...Nie ten poziom:) Zdecydowanie najlepsza ścieżka dźwiękowa, jaką miałem okazję słyszeć w ostatnich latach, a wiele słyszałem. Bardzo rzadko zdarza się, by muzyka filmowa dobrze brzmiała słuchana bez sztafażu filmowych kadr, gdzie najczęściej jest po prostu dobrze dopasowana i dobrze, lub lepiej buduje nastrój. Tyle, że li tylko słuchana wraz z filmem - sama w sobie wydaje się bowiem monotonna, a nawet chwilami nudna, czego najlepszym przykłądem są żałosne i populistyczne popisy Llyod Webbera w nieszczęsnym "Upiorze", na który składają się słownie dwa tematy (straszliwy temat Upiora, czyli fragment gamy chromatycznej od 'e' do 'h' i z powrotem - zachęcam do sprawdzenia - oraz temat liryczny rodem z amerykańskiego romansidła). Tymczasem w przypadku "Wyznaniań..." trudno powiedzieć, czy muzyka Williamsa lepiej brzmi na filmie, czy w zaciszu domowym, jednakże z pewnością jest kolejnym arcydziełem, które bez wątpienia przejdzie do kanonu muzyki filmowej, a przynajmniej mam taką nadzieję. Wszystkim polecam zarówno film, jak i dzieło Williamsa. Wystawiam oczywiście najwyższą ocenę. najlepszy Williams od czasów Jurassic Park/Schindler's List (i do tego jeszcze Yo Yo Ma i Itzhak Pearlman ;)), wypada na to że John pisze perełki co 10 lat :(, miejmy nadzieję że jednak się poprawi i będzie nas częściej raczył takimi dziełami ;D mam kilka pytań co do recenzji
1.Wibrafon? a co to takiego?
2. Elektronika w wyznaniach gejszy? a konkretniej wktorych utworach? nigdzie jej nie slychac.
3. Dlaczego uwaza pan... uwazasz... (Wlasciwe podkreslic)ze Dr. Crab's Prise bylo zbędne? Znakomicie ilustrowalo scene, wyrazalo emocje Sayuri...
A sama plyta swietna, slyszalem na internecie pierwszy i ostatni utów z plyty, bardzo mi sie podobaly, ale troche obawialem sie kupic calej plyty ze wzgledu na te japonskie instrumenty, ze Williams zbyt przesycyci nimi muzyke(jest przesycona, ale z głową) i ze cos mu nie wyjdzie. Mile mnie rozczarował :) tennese 2009-04-30 23:05 Wspaniała muzyka, pełna ducha, piękno, ktore dociera do najgłebszych zakamarków duszy. John Williams odwalil kawal dobrej muzyki. Zaluje ze tempa akademia nie nagrodzila go oskarem. cos jak Zimmera za Cienka czerwonoą linie. Wyznania gejszy to piękna i subtlena choreografia instr etniczych. Dawno takiego czegos nie slyszalem Do tej recenzji istnieje jeszcze 20 komentarzy. Chcesz zobaczya wszystkie? » pokaż wszystkie |
![]() Kompozytor:
Dyrygent:
Soliści:
Wydawca:
Producent:
|
|||||||||||||||||
|
Strona hostowana przez www.twojastrona.pl |
Copyright © 2005-2010 FilmMusic.pl. Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym. |
Projekt i wykonanie | |||||||||||||||||