Szukaj: w


recenzje

Star Wars Episode IV: A New Hope (Gwiezdne Wojny: Nowa Nadzieja)


Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... ten napis potrafi rozszyfrować praktycznie każdy, kto kiedykolwiek żywo interesował się kinem. A wszystko zaczęło się w roku 1975, kiedy to bardzo przeciętny reżyser, wpadł na równie przeciętny pomysł, by zrealizować serial o gwiezdnych przygodach Łukasza Niebochoda (po ang. Luke Skywalker). Pomysł w międzyczasie przeszedł “kilka” gruntownych zmian i już jako projekt filmowy trafił na biurko producenta z 20th Century Fox, a dwa lata później do kin. Z jakim skutkiem? To wie chyba każdy z nas, więc daruję sobie dalszą introdukcję.

Do skomponowania ścieżki dźwiękowej Lucas poprosił dobrze prosperującego wówczas kompozytora, Johna Williamsa. Zapewne jego decyzji dopomógł Oscar , którego otrzymał w 1975 roku za muzykę do Szczęk Stevena Spielberga. Decyzja ta okazała się jak najbardziej słuszna, a dowodem tego była kolejna statuetka i miliony sprzedanych płyt winylowych i kompaktowych. Przyznam się, że moje gwiezdnowojenne fascynacje zapoczątkowała właśnie muzyka Williamsa... no i na niej się praktycznie zatrzymałem, bo po okresie fascynacji SW tylko ona wzbudza we mnie jeszcze emocje, pomijając oczywiście kontrowersyjną postać Jar-Jar'a, która zawsze działa na mnie magnetycznie :)

Od 1977 roku na rynku pojawiło się wiele wydań soundtracku. Główne z nich to: album winylowy wydany w 1986 roku przez Polydor, “Star Wars Anthology” zawierające muzykę z wszystkich 3 części trylogii i dodatkowe utwory na czwartym dysku. Z okazji dwudziestolecia premiery Gwiednych Wojen: Nowej Nadziei i towarzyszących jej “prac konserwatorskich” nad materiałem filmowym, powstało wydane przez RCA/BMG dwupłytowe “Special Edition”, oczyszczone z wszelkich możliwych do usunięcia nieczystości i wzbogacone o alternatywne wersje niektórych utworów. Niedawno swoją wersję wypuściło także Sony Classical. Wielu recenzentów na całym świecie (także w Polsce) obniża noty temu wydaniu, tłumacząc się kiepską grafiką i niespełnieniem obietnic związanych z poprawą jakości dźwiękowej. Bardzo śmieszy mnie ta postawa, gdyż odkąd pamiętam kupuję soundtracki nie dla okładek, czy zawartości bookletów, tylko dla muzyki, a materiał tej nie odbiega od tego słyszanego w wydaniu RCA/BMG. Oczywiście bezpodstawne są słowa krytyki odnośnie nie wywiązania się z obietnic poprawienia jakości nagrania. Materiał jednak został zremasterowany ponownie, aczkolwiek trudno jest to dostrzec.

Gwiezdne Wojny: Nowa Nadzieja to kopalnia tematyczna, stanowiąca niewyczerpane źródło do nawiązań kompozytora przy pisaniu pozostałych części... jak i dla innych artystów, nawet muzyki popularnej! To co przyciąga słuchacza, to ogrom bardziej lub mniej znaczących motywów. Głównym z nich, stanowiącym zarazem znak rozpoznawczy Star Wars jest temat Lukea Skywalkera, który w formie podniosłych fanfar w Main Title wprowadza nas niejako do dalszej kompozycji. Rola motywu Luke'a nie ogranicza się tylko do tła dźwiękowego pod napisy początkowe każdej części. Na całej długości partytury (i partytur!) znajdują się jego przeróżne interpretacje. Najciekawiej prezentują się te w formie action score...

Drugim równie istotnym motywem, nie tyle filmu, co całej sagi jest temat Mocy (potocznie zwany tematem Obi-Wana). Pojawia się on zazwyczaj, gdy poruszane są sprawy filozoficzne traktujące o rycerzach Jedi i Mocy. Tak jak Main Title przybiera on wiele form. Najokazalej prezentuje się w: The Hologram/Binary Sunset, The Battle Of Yavin i Throne Room. Każdy w innej tonacji, w innym tempie... raz w formie poruszającej melodii, innym razem jako element składowy marszu triumfalnego. Równie ciekawie prezentuje bardzo delikatny, wręcz romantyczny temat Leii. Jego cechą charakterystyczną jest “miękkość” fletu i świetny akompaniament orkiestry, a najlepiej doświadczymy tego słuchając ładnej koncertowej suity Princess Leia's Theme.

Oprócz tych głównych, w partyturze funkcjonuje jeszcze wiele mniej znaczących motywów, przypisywanych drugoplanowym bohaterom, sytuacjom, lub lokacjom na których toczy się akcja. I tak wśród nich można wyszczególnić: temat pustynny (inaczej zwany tematem Jawów), Ludzi Pustyni, czy motyw Gwiazdy Śmierci. Polecałbym skupienie swojej uwagi na pierwszym z nich. Utwór zawierający go, The Dune Sea Of Tatooine/Jawas Sandcrawler, mógłbym zaliczyć do najbardziej udanych i najciekawszych w ścieżce dźwiękowej.

Czas powiedzieć troszkę o minusach tej kompozycji. Jest ich niewiele. W zasadzie wszystkie sprowadzają się do 2 uwag. Pierwszą z nich jest nadmierne “eksploatowanie” klasyki w pisaniu motywów (Wagnera w szczególności), co stawia pod znakiem pytania tak zachwalaną przez wszystkich ich oryginalność. Drugą wadą jest underscore, który często i gęsto męczy, a słuchając go odnosi się wrażenie, że jest tłoczony jakby na siłę.

Na płytach znajdziemy jeszcze 3 bonusowe utwory. Cantina Band i Cantina Band#2, to muzyka źródłowa do wydarzeń mających miejsce w jednej z kantyn Mos Eisley. Te luźne i przyjemne w słuchaniu “kawałki” tworzą całkiem sympatyczny przerywnik pomiędzy właściwymi częściami partytury. Trzeci z tych utworów, to Binary Sunset [Alternate Take], gdzie oprócz jego alternatywnej wersji spotykamy się z pięcioma interpretacjami fanfar Main Title. Prawdę mówiąc, po trzecim wejściu orkiestry zazwyczaj zmieniam płytę w myśl zasady “co za dużo, to nie zdrowo” :).

Z pewnością nie jest to score wybitny, jak wielu to deklaruje. W kompilacji z obrazem wypadła co prawda znakomicie, na płycie już troszkę gorzej (co zresztą stało się pewnego rodzaju standardem u tego kompozytora). Mimo kilku niedociągnięć muzykę odbiera się jednak przyjemnie, dlatego polecam zapoznanie się z nią, tym którzy jeszcze tego nie zrobili. Przy okazji warto poznać partyturę, która wywołała niemałą rewolucję na rynku muzyki filmowej pod koniec lat siedemdziesiątych...

Inne recenzje z serii:
  • Star Wars: The Phantom Menace
  • Star Wars: The Phantom Menace (Ultimate Edition)
  • Star Wars: Attack Of The Clones
  • Star Wars: Revenge Of The Sith
  • Star Wars: The Empire Strikes Back
  • Star Wars: Return Of The Jedi
  • Star Wars: Shadows Of The Empire

    Autor recenzji:  Tomek Goska
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    CD1: (57:32)
    • 1. 20th Century Fox Fanfare (Alfred Newman, 1954) (0:23)
    • 2. Main Title/Rebel Blockade Runner (2:14)
    • 3. Imperial Attack (6:43)
    • 4. The Dune Sea of Tatooine/Jawa Sandcrawler (5:01)
    • 5. The Moisture Farm (2:25)
    • 6. The Hologram/Binary Sunset (4:10)
    • 7. Landspeeder Search/Attack of the Sand People (3:20)
    • 8. Tales of a Jedi Knight/Learn About the Force (4:29)
    • 9. Burning Homestead (2:50)
    • 10. Mos Eisley Spaceport (2:16)
    • 11. Cantina Band (2:47)
    • 12. Cantina Band #2 (3:56)
    • 13. Binary Sunset (Alternate) (2:19)/Main Title Archive (14:40)
    CD2: (48:13)
    • 1. Princess Leia's Theme (4:27)
    • 2. The Millennium Falcon/Imperial Cruiser Pursuit (3:51)
    • 3. Destruction of Alderaan (1:32)
    • 4. The Death Star/The Stormtroopers (3:35)
    • 5. Wookie Prisoner/Detention Block Ambush (4:01)
    • 6. Shootout in the Cell Bay/Dianoga (3:48)
    • 7. The Trash Compactor (3:07)
    • 8. The Tractor Beam/Chasm Crossfire (5:18)
    • 9. Ben Kenobi's Death/Tie Fighter Attack (3:51)
    • 10. The Battle of Yavin (9:07)
    • 11.The Throne Room/End Title (5:38)
    Czas trwania: 105:45
    Komentarze
    Mefisto 2006-02-27 15:18
    Klasyka pełną gębą. Gdyby nie ta płyta nie byłoby dziś muzyki filmowej w takiej formie, jaką znamy.
    Wojtek 2007-05-04 15:36
    Hm... Chciałbym zauwazyć że identyczna recenzja znajduję się na innym portalu zajmującym się głownie filmami, ale także muzyką filmową....
    Tomasz Goska 2007-05-04 16:15
    Filmweb? Oczywiście, bo im posyłałem :)
    Wawrzyniec 2009-06-21 23:57
    Cóż można innego pisać o tej muzyce jak i jej kompozytorze? Rewelacyjna muzyka skomponowana przez prawdziwego geniusza jakim jest John Williams. Nie rozumiem tylko dlaczego ta muzyka ma ocenę 4.5? Dlaczego nie pełne 5, przcież to klasyk, wręcz najlepszy przykład jak prawidłowa muzyka filmowa powinna wyglądać!
    Artur 2010-02-11 13:53
    Nie zgadzam się z oceną to jest najlepszy soundtrack z Gwiezdnych Wojen.
    bladerunner21 2010-10-14 17:54
    Jeden z moich ulubionych Williamsów, to wydanie ma kilka słabszych momentów 2 czy 3 fragmenty są mocno ilustracyjne, ale i tak nic nie powstrzyma mnie przed wystawieniem maksa :)
    abc 2011-02-01 11:01
    Przykro mi, panie Goska, ale to jest score wybitny!
    DanielosVK 2011-04-25 22:03
    Ten 17-minutowiec ssie. Za długi i bez sensu zupełnie. I jeszcze te chwile ciszy... beznadzieja. A reszta raz lepiej, raz gorzej (monotonny czasem underscore), ale ogólnie zdecydowanie na plus. W filmie geniusz, na płycie gorzej, ale wysoka ocena się należy.
    Arti 2012-02-03 17:36
    Film wiadomo. 4 za płytę(y). Jest epicko, nieziemsko itd. itd. ale przy tak obszernym materiale tempo niestety musi siąść. Dlatego wyrzucę mocno ilustracyjną część, main title (ile tysięcy razy można to słuchać za przeproszeniem) i zostanie sama przyjemność.
    Mieszko 2014-02-12 16:50
    Fanfara - wizytówka "Star Wars". Płytowo na 4, lecz za obraz innej oceny niż 5 nie można dać. Klasyk.

    Do tej recenzji istniej? jeszcze 4 komentarze. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
  • Star Wars Episode IV: A New Hope (Gwiezdne Wojny: Nowa Nadzieja)

    Kompozytor:

    • John Williams

    Dyrygent:

    • John Williams

    Orkiestrator:

    • Herbert W. Spencer

    Wydawca:

    • Sony Classical (2004)

    Producent:

    • John Williams
      George Lucas
      Michael Matessino (Sony Classical 2004)

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl

     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2018 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie