Szukaj: w


recenzje

Star Wars Episode VI: Return of the Jedi (Gwiezdne Wojny: Powrót Jedi)


Gdy w 1980 roku końcówka filmu Gwiezdne Wojny: Imperium Kontratakuje zostawiła miliony widzów w niepewności, każdy z nich próbował wyobrazić sobie jaki będzie finał tej historii. Jako iż muzyka Johna Williamsa przyciągnęła na siebie także sporą uwagę, z niecierpliwością zatem oczekiwano roku 1983, kiedy to na światło dzienne miał wyjść ostatni chronologicznie epizod sagi, Powrót Jedi. Dziś już nie ma co do tego wątpliwości, że film sprostał oczekiwaniom fanów i stał się wielkim sukcesem. Podzielne zdanie zapanowało natomiast o muzyce. Jednym przypadła ona do gustu, inni narzekali, że nie prezentuje tak wysokiego poziomu jak w poprzedniej części trylogii. Zdecydowanie zaliczam się do tych drugich...

Podobnie jak w przypadku Imperium Kontratakuje w partyturze wyszczególnić możemy 3 nowe, główne tematy i sporo nawiązań do tych wcześniej skomponowanych. Pierwszym, najważniejszym z nich jest temat Ewoków, który mimo swojej prostoty dobrze wbija się w ich naturę i osobowość. Przyjemnie się go nawet słucha i... jest śmieszny, zwłaszcza gdy przybiera formę podniosłą. Na drugiej płycie możemy znaleźć suitę koncertową Parade Of The Ewoks prezentującą w całości jego walory. Ze względu na ową wyniosłość, żartem określiłbym go “futrzanym odpowiednikiem Marszu Imperialnego”. Z kolei znacznie poważniej przedstawia się motyw Luke'a i Leii. Jest to już trzeci temat sagi obrazujący postać księżniczki. W Nowej Nadziei taką rolę pełnił Princess Leia's Theme (według mnie najbardziej udany z nich wszystkich), w Imperium Kontratakuje - Han Solo And The Princess. Cechami charakterystycznymi dla obu jest lekkość i płynące zeń piękno, które równie dobrze można przypisać najnowszemu tematowi zawartemu w suicie Luke and Leia. Jedyną różnicą jest tu nieco bardziej refleksyjny ton, wszak opiewa między innymi scenę “kluczowej rodzinnej rozmowy”.

Najciekawiej prezentują się tematy Imperatora i Jabby. Opiewają one praktycznie każdą scenę, w której pojawiają się te postacie. Pierwszy z nich wykonywany jest w większej mierze przez głęboki chór męski. W tle akompaniuje skromna orkiestra ograniczona do kilku skrzypiec tworzących tajemniczy i posępny nastrój. Temat ten doskonale odwzorowuje mroczną naturę Ciemnej Strony Mocy. Często towarzyszą mu wstawki Marszu Imperialnego w mniej lub bardziej podniosłej formie. Przykładem może być tu najmroczniejszy fragment partytury - Emperor's Throne Room. Temat Jabby klimatycznie nie odbiega od tego poprzedniego. Oczywiście nie ma w nim mrocznych chórów, nastrój tworzony jest przez niską grę puzonów i... elektronikę!

Moją uwagę zwróciły szczególnie 2 utwory. Jednym z nich jest The Emperor Arrives / The Death Of Yoda / Obi-Wan's Revelation, a dokładnie jego środkowa część, gdzie w ciekawy sposób połączone zostały motywy Mocy, Yody i Luke'a Skywalkera. Słuchając tego zlepku tematycznego wyraźnie można odczuć powiew łagodności i dostojeństwa. Jest to przy okazji jeden z nielicznych “spokojnych” fragmentów, który nie zanudza swoim underscorem. Shuttle Tydirium Approaches Endor, to kolejny godny uwagi utwór. Ilustruje przylot grupki rebeliantów mających dokonać strategicznych działań na powierzchni planety Endor. Doskonale uchwycona jest w nim powaga sytuacji, gdy Darth Vader wyczuwa obecność Luke'a na pokładzie transportowca i jego wewnętrzny konflikt nad słusznością uczestniczenia w tej misji. Da się usłyszeć w nim charakterystyczny niski chór męski i fragmenty tematu Vadera, który przechodzi z czasem w temat Mocy. Warto wspomnieć przy okazji o Victory Celebration, ścieżce skomponowanej na potrzeby “Special Edition”, w którym końcówka filmu wzbogacona została o dodatkowe sceny świętowania zrzucenia jarzma Imperium.

Ponadto na płytach znalazło się kilka bonusów. Pierwszym z nich jest alternatywna wersja Sail Barge Assault. Oprócz niego umieszczona została także koncertowa suita The Forest Battle i 3 utwory z muzyką źródłową: Jabba's Baroque Recital, Jedi Rocks i Ewok Feast / Part Of The Tribe. Serdecznie polecam posłuchanie tego drugiego, który to jest swoistym “rozrywkowym” ewenementem partytury. Tak samo jak Victory Celebration powstał w wyniku prac nad “Special Edition”.

Największym “zgrzytem” partytury, który zaniża jej ogólną ocenę jest action score. O ile jeszcze w The Pit of Carkoon / Sail Barge Assault prezentuje się nienagannie, to o utworach pokroju The Battle Of Endor nie mogę tego powiedzieć. Pierwsze 2,5 minuty z The Battle Of Endor I mogą zmylić potencjalnego słuchacza doskonałą ilustracją wyjścia floty z nadprzestrzeni i rozpoczęcie szturmu na Gwiazdę Śmierci 2. Słuchając dalej odkrywamy jednak gorzką prawdę o niedołężności muzyki akcji, która tak na dobrą sprawę jest śmietnikiem dźwiękowym. Zmieszanie bombastycznej orkiestry i podniosłej odmiany tematu Ewoków zdecydowanie nie wyszło Williamsowi. Do tego dochodzi fatalna jakość nagrania, zniechęcająca do dalszego słuchania. Ja rozumiem, że niektórych nagrań nie da się odrestaurować tak jak by się tego chciało, ale skoro nie można nic z nimi zrobić warto pomyśleć w takim wypadku nad ponownym nagraniem takich utworów, szczególnie gdy przygotowuje się materiał do jubileuszowej wersji “Special Edition”...

Po przesłuchaniu ścieżki dźwiękowej do Imperium Kontratakuje, moje oczekiwania od strony Powrotu Jedi były wielkie, tymczasem rozczarowałem się trochę. Od strony tematycznej wydaję się być wszystko w porządku. Poważnym problemem jest tu natomiast muzyka akcji, przez którą ciężko przebrnąć i underscore nierzadko posiadający zdolności usypiające. Co prawda w filmie wszystko wypada nieźle, ale spędzenie ponad 148 minut słuchając tego materiału poza nim musi wiązać się z silnym samozaparciem i cierpliwością. Mimo tego polecam tą partyturę wszystkim, którzy nie zdążyli się jeszcze z nią zapoznać, albowiem jest kilka utworów i tematów dla których warto poświęcić te blisko dwie i pół godziny, albo przynajmniej dowiedzieć się jak skończyła się ta “muzyczna, gwiezdna trylogia”.

Inne recenzje z serii:
  • Star Wars: The Phantom Menace
  • Star Wars: The Phantom Menace (Ultimate Edition)
  • Star Wars: Attack Of The Clones
  • Star Wars: Revenge Of The Sith
  • Star Wars: A New Hope
  • Star Wars: The Empire Strikes Back
  • Star Wars: Shadows Of The Empire

    Autor recenzji:  Tomek Goska
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    CD1: (73:15)
    • 1. 20th Century Fox Fanfare (Alfred Newman, 1954) (0:22)
    • 2. Main Title/Approaching the Death Star/Tatooine Rendezvous (9:21)
    • 3. The Droids are Captured (1:17)
    • 4. Bounty for a Wookiee (2:50)
    • 5. Han Solo Returns (4:01)
    • 6. Luke Confronts Jabba/Den of the Rancor/Sarlacc Sentence (8:51)
    • 7. The Pit of Carkoon/Sail Barge Assault (6:02)
    • 8. The Emperor Arrives/The Death of Yoda/Obi-Wan's Revelation (10:58)
    • 9. Alliance Assembly (2:13)
    • 10. Shuttle Tydirium Approaches Endor (4:09)
    • 11. Speeder Bike Chase*/Land of the Ewoks (9:38)
    • 12. The Levitation/Threepio's Bedtime Story (2:46)
    • 13. Jabba's Baroque Recital (3:09)
    • 14. Jedi Rocks (2:42)
    • 15. Sail Barge Assault (alternate) (5:04)
    CD2: (74:45)
    • 1. Parade of the Ewoks (3:28)
    • 2. Luke and Leia (4:46)
    • 3. Brother and Sister/Father and Son/The Fleet Enters Hyperspace/Heroic Ewok (10:40)
    • 4. Emperor's Throne Room (3:26)
    • 5. The Battle of Endor I (11:50)
    • 6. The Lightsaber/The Ewok Battle (4:31)
    • 7. The Battle of Endor II (10:03)
    • 8. The Battle of Endor III (6:04)
    • 9. Leia's News/Light of the Force (3:24)
    • 10. Victory Celebration/End Title (8:34)
    • 11. Ewok Feast/Part of the Tribe (4:02)
    • 12. The Forest Battle (concert suite) (4:05)
    Czas trwania: 148:01
    Komentarze
    Tomasz Goska 2012-09-25 20:44
    Poza tym Tomek robił tam całe g*. Jakbyśmy mieli wypisywać wszystkich ludzi, którzy robią dla Zimmera okazałoby się że kolumna z "creditsami" liczyłaby więcej zawołań niż Litania do Wszystkich Świętych.
    Brian 2012-09-26 12:41
    Nie do wszystkich płyt dołączane są książeczki. Nie na wszystkich albumach pisze kto jest orkiestratorem. Swoje informacje opieram wyłącznie na IMDb (wzmiankę o Darth Vader's Death przeczytałem na Filmtracks). W profilu filmu wymieniono dwóch orkiestratorów: Herberta Spencera i Thomasa Newmana (z czego ten drugi ma dopisek uncredited, czyli nie wymieniony w napisach). Podobna sytuacja jest w przypadku waszej recenzji Home Alone 2. Macie wypisane nazwiska trzech orkiestratorów, z czego Dreith i Morley to orkiestratorzy dodatkowi, oczywiście nie wymienieni w końcowych napisach filmu (uncredited).
    Paweł Stroiński 2012-09-26 14:21
    W tej sytuacji na 90% wymieniono ich w książeczce autorów limitowanej edycji. Wydania Fox-a i RCA Gwiezdnych wojen podają jako orkiestratora tylko Herberta Spencera, który zresztą z Williamsem pracował wiele lat, ale to inna historia.
    Brian 2012-09-29 20:25
    W pewnym okresie Herbert Spencer orkiestrował każdy score Williamsa, ale co by nie pisać Thomas Newman jakiś wkład w Powrót Jedi miał, dlatego wypadałoby go uwzględnić. Jako ciekawostkę mogę też dodać, że Nowa Nadzieja razem, oczywiście z Herbertem Spencerem miała również czterech innych orkiestratorów z kompozytorem włącznie - Williams, Angela Morley, Arthur Morton (ten od Goldsmitha i Supermana) oraz Albert Woodbury (ten od Płonącego Wieżowca i Szczęk).
    DanielosVK 2012-09-29 21:27
    A kogo to obchodzi?
    Gootector 2012-10-03 12:00
    Hmm... czasami oceny, jakie są wystawiane słabym kompozycjom a tym genialnym... Przeklikowując się przez recenzje widzę same skrajności - albumy, które nic nie wniosły do współczesnej muzyki, które nie grzeszą oryginalnością - dostają komplet piątek, natomiast te już "klasyczne", których geniusz już dawno jest pewny... no cóż... zawsze za to lubiłem filmmusic.pl. Rozumiem Was, Drodzy Recenzenci - chcecie pisać "rzetelne" recenzje. Wiedzcie, że przeglądając Waszą stronę zawsze poprawia mi się humor. Wiem też, że lubicie mało znanym kompozytorom wystawiać maksy i określać ich mianem "geniuszy", a tych "bardziej" znanych używać jak wycieraczki. Gdybym miał kierować się tylko i wyłącznie Waszymi recenzjami - nigdy nie zacząłbym interesować się muzyką filmową. Ale na całe szczęście (:D) nastąpiło to przed pojawieniem się takich serwisów jak: filmmusic.pl, soundtracks.pl, muzykafilmowa.pl. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
    Mickey 2012-10-03 13:50
    Gootector, odsyłam do filmtracks.com
    Mieszko 2014-02-20 16:00
    Po staremu, jeśli chodzi o obraz. Płytowo z kolei to najsłabsza ilustracja do dawnej trylogii "Star Wars". Przyczepić się muszę przede wszystkim do długości albumu. Ciekawe tematy i tracki są oczywiście na obydwu krążkach obecne, ale... Co za dużo, to niezdrowo.
    Gootector 2015-12-20 14:04
    Kiedy "Przebudzenie Mocy"?
    Wojtek 2015-12-25 14:01
    Już niebawem ;)

    Do tej recenzji istnieje jeszcze 16 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
  • Star Wars Episode VI: Return of the Jedi (Gwiezdne Wojny: Powrót Jedi)

    Kompozytor:

    • John Williams

    Dyrygent:

    • John Williams

    Orkiestrator:

    • Herbert W. Spencer

    Wydawca:

    • Sony Classical (2004)

    Producent:

    • John Williams
      George Lucas
      Michael Matessino (Sony Classical 2004)

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2018 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie