Szukaj: w


recenzje

Mummy, the (Mumia)


Kino klasy B w pierwszej połowie XX wieku wychodziło z wieloma ciekawymi pomysłami. Widzieliśmy olbrzymie małpy terroryzujące miasta, szalonych naukowców wskrzeszających zmarłych, a nawet zbudzone, zabalsamowane i owinięte w bandaże zwłoki karcące naszą planetę plagami Egipskimi. Nakręcona za śmieszne pieniądze przez Karla Freunda w 1932 roku Mumia zrobiła sporo zamieszania na ówczesnym, amerykańskim rynku filmowym, budząc zainteresowanie tematyką egipską. Nie dziwne, że przez kilkadziesiąt następnych lat wałkowano tą tematykę na wiele sposobów. Ale “świat poszedł na przód”... a wraz z nim możliwości techniczne kinematografii. Czemu więc nie wykorzystać tego? Pytanie to musiało maltretować we snach Stephena Sommersa do tego stopnia, że pokusił się o swoją wersję przygód zabandażowanego żywego trupa. Podszedł do tego jednak w nieco nietuzinkowy sposób. Obok kłócącej się na każdym kroku z realiami historycznymi postaci kapłana Imhotepa, okazującej swą potęgę dzięki wysokoprężnym maszynom ze studia IL&M, Sommers dorzucił również wątki humorystyczne, które odwróciły pierwotny charakter obrazu Freunda o przysłowiowe 180 stopni, czyniąc zeń coś na modłę komicznej odmiany Indiany Jonesa. Przepis Sommersa okazał się jednak dobry, a ciasto które z tego wyszło posmakowało ludziom do tego stopnia, że producenci nie nadążali w liczeniu zysków.

Myśląc kategoriami rynkowymi, partytura do Mumii odniosła miarodajny sukces podług obrazu. Bardziej komercyjny niż artystyczny. Dla odpowiedzialnego poniekąd za ten sukces Jerry'ego Goldsmitha epatowanie rytmiczną muzyką akcji i straszenie słuchacza mrocznymi partiami chóralnymi, było wszak od dobrych kilkudziesięciu lat chlebem powszednim. Sommers przekonał się o tym, podejmując z nim współpracę przy okazji Deep Rising. Zdawać by się mogło, że Mumia jako remake klasyku grozy idealnie trafia w możliwości kompozytora. Pomijając jednak suchą przynależność gatunkową, obraz Sommera pozostawił jeszcze jeden problem, z którym Goldsmith nie do końca zdołał sobie poradzić. Problem groteski.

I tu wypływa jeden z mankamentów Mumii. Luz z jakim podszedł Sommers do swojego filmu nie przekłada się w 100% na owoc pracy Goldsmitha. Jest on bowiem w całej swej patetyczności bardzo stanowczym i mrocznym dziełem, co miejscami kolidowało z rozrywkową naturą bohaterów. Specyfikę obrazu zrozumiał w pełni Alan Silvestrii pracując nad kontynuacją Mumii, trzymając swoją pracę w swobodnym, przygodowym, a nade wszystko niezobowiązującym tonie. Myśli tej nie należy jednak interpretować jednoznacznie. Goldsmith nie spaprał roboty. Rozminął się tylko nieco z wizją Sommersa. Odkładając problem funkcjonalności muzyki w filmie, a skupiając się jedynie na albumie Decca, nie sposób odmówić mu wybitnej słuchalności. Zawarta nań muzyka jest godzinną ucztą dla uszu, świetnie skonstruowanym orkiestrowo-chóralnym scorem przeszywającym słuchacza niezwykłym dynamizmem, siłą ekspresji i fantastycznym “przygodowo-wisielczym” klimatem umiejscowionym muzycznie w rejonach etniki wschodniej.

Wszystkie te cechy łączą w sobie już pierwsze dwa utwory jakie usłyszymy na krążku: Imhotep i The Sarcophagus, oba otwierające film tragiczną historią Imhotepa. Oprócz pasjonującej orkiestrowej gry i nieco stereotypowej etniki wyrażanej za pomocą instrumentów perkusyjnych (kotły, bębny oraz tamburyna) i strunowych (mandoliny, gitary), usłyszymy tam pierwszy z dwóch tematów budujących linię melodyjną Mumii. Siedmionutowy temat Imhotepa, tu jeszcze liryczny, podkreślający miłość kapłana do Anck Su Namun, w dalszej części kompozycji stanie się zwiastunem nieszczęść siejącego grozę wśród ludu, obarczonego klątwą Imhotepa. Szczególne wrażenie zrobią na nas utwory pokroju Crowd Control, gdzie w towarzystwie tematu pojawi się epicki, mroczny jak cień diabła chór, przywołujący nam w pamięci inne dzieła Goldsmitha: Omen i The Ghost and the Darkness. Chóry pełnią nieocenioną rolę w partyturze rozpościerając nad nią obłoczek mistycyzmu i mroku. Napięcie i strach budują dysonanse pomiędzy smyczkami i dęciakami oraz sample elektroniczne. Owe zabiegi ilustracyjne usłyszymy na przykład w: The Crpyt, czy Discoveries.

Na równi z tematem tytułowej mumii, Goldsmith stawia heroiczny temat akcji przypisując go O'Connellowi oraz jego towarzyszom “węszącym” w Mieście Umarłych. Na płycie zetkniemy się z nim po raz pierwszy w dynamicznym Tuareg Attack. Właściwych kształtów nabiera dopiero w utworze Night Boarders formując melodię na kształt żywiołowego, patetycznego marszu. Pomimo stosunkowej schematyczności muzyki akcji, przejawiającej się w ustawicznym powracaniu do motywu O'Connella przy wykorzystaniu identycznego instrumentarium, godzina obcowania z albumem nie zanudzi nas ani trochę. Wszystko dzięki wspaniałym orkiestracjom i niesamowitej pasji przelewającej się przez każdą nutę. Pasji ożywiającej i nadającej nowego blasku nawet stale wałkowanym tematom.

Oryginalność, obok funkcjonalności partytury w filmie, to jeden z nielicznych problemów dotykających Mumii, nie tak wielki z kolei, by rozdzierać nad nim szaty. Goldsmith nie poprzestał bowiem tylko na adaptowaniu sprawdzonych schematów ilustracyjnych wprowadzając w kompozycję nutkę świeżości. Kombinacja instrumentalna Mumii oraz styl posługiwania się niektórymi z nich (np. instrumentami strunowymi) Jerry wykorzysta kilka miesięcy później pisząc w pośpiechu oprawę muzyczną do 13 Wojownika. Mumia to z pewnością jedna z ciekawszych, przygodowych ścieżek dźwiękowych w karierze Goldsmitha. Prosta technicznie, ale w swej prostocie bardzo magnetyczna i zdumiewająco porywająca. Polecam gorąco!

P.S.: W wydaniu specjalnym Mumii na DVD, na płytach regionu 1 zamieszczona została cała partytura wyizolowana z filmu, dzięki czemu widz ma okazję delektować się muzyką Goldsmitha bez karcących uszy SFX'ów. Ot wspaniały prezent dla tych, którym standardowe wydanie Decca nie wystarcza.


Inne recenzje z serii:
  • The Mummy - Expanded Edition
  • The Mummy Returns
  • The Mummy Returns - Expanded Edition

    Autor recenzji:  Tomek Goska
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    Czas trwania: 57:42
    Komentarze
    Michał Turkowski 2012-04-11 06:18
    "9 godzin dziennie na koncercie" - nie rozumiem
    Bucholc 2012-04-11 16:18
    ?
    Maciek 2012-04-11 18:06
    Aha..czyli przez te maratony Goldsmith nie wytzymał na serducho. Ile było tych koncertów 9-godzinnych?Nie wiedziałem,że tak go katowali...
    Brian 2012-04-11 18:35
    Może chodziło mu o sesje nagraniowe.
    DanielosVK 2012-08-31 00:04
    Spędził 9 godzin dziennie na sesjach nagraniowych, o czym wspomniał na koncercie.
    Michal 2012-09-04 22:24
    Nic z tego nie rozumiem.9 godzin dziennie film oglądał podczas koncertu w studiu nagraniowym?O czym ty gadasz Danielos?
    Paweł Stroiński 2012-09-05 01:30
    OK.To powiem prosto. Na jakimś koncercie powiedział (Goldsmith), że nie wie, "jakim cudem pracował 9 godzin dziennie komponując do tego gówna." Już jasne?
    Maciek 2012-09-05 16:55
    Czyli był sfrustrowany tym,że pracował nad muzyką koncertową do Mumii zanim film był w postprodukcji?Dlaczego?
    Przemek 2013-02-07 01:30
    Czy ktos mi wyjasni o co chodzi z tym gownem?Goldsmith uwazal,ze film Sommersa to gowno,ale zgodzil sie skomponowac?Powiedzial to po premierze czy przed?Czy chcial zaszkodzic promocji filmu bo byl kaprysny i zgorzknialy pod koniec zycia?
    Paweł Stroiński 2013-02-07 14:58
    To było długo po promocji filmu. Powiedział to na koncercie. Odmówił udziału przy dwójce.

    Do tej recenzji istniej? jeszcze 34 komentarze. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
  • Mummy, the (Mumia)

    Kompozytor:

    • Jerry Goldsmith

    Dyrygent:

    • Jerry Goldsmith

    Orkiestrator:

    • Alexander Courage

    Wydawca:

    • Decca (1999)

    Producent:

    • Jerry Goldsmith

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2018 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie