Szukaj: w


recenzje

Hauru no Ugoku Shiro (Ruchomy zamek Hauru) - image album


Jeśli miałbym wskazać mojego ulubionego kompozytora, choć jestem przeciwnikiem takiego przyklejania etykietek, niewątpliwie byłby to Joe Hisaishi. Jest to jedyny kompozytor, o którym z pełną świadomością mówię – artysta. Współpracownik Takeshiego Kitano (m.in. "Kikujiro`s Summer", "Brother", "Dolls") oraz nadworny "grajek" studia Ghibli, a głównie reżysera Hayao Miyazakiego (m.in. "Laputa. Castle in the Sky", "Princess Mononoke", "Spirited Away").

"Howl`s Moving Castle" to właśnie najnowszy projekt tego duetu. Historia oparta na książce Diany Wynne Jones pod tym samym tytułem. Powieść ta była, do czasu pojawiania się "Harrego Pottera", najbardziej rozchwytywaną nowelą z kręgu przygód w magicznym świecie. Barwne perypetie młodej dziewczyny, która zostaje zamieniona w 90-letnią staruszkę. W poszukiwaniu ratunku udaje się ona do czarodzieja Howla zamieszkującego ruchomy zamek. Premiera filmu w Japonii - 20 listopada 2004.


Specjalnie wspomniałem tutaj o Potterze, bowiem zachodnie media chętnie porównują go razem z Howlem, podobnie jak Joego Hisaishi z Johnem Williamsem. Sądzę więc, że czeka nas tu ciekawa batalia. Żaden z filmów Miyazakiego nie był dla mnie zawodem. Nie będę ich tu wychwalał bo nie recenzuję filmów. Potter rozczarowywał na każdym kroku. Żadna z prac Joego Hisaishi – a mam prawie wszystkie nie schodzi poniżej dobrego poziomu. Czego o Williamsie powiedzieć już nie mogę. Skąd porównania tych dwóch kompozytorów? Otóż na początku swej kariery Hisaishi wzorował się na stylu muzycznym Williamsa. Co zupełnie nie dziwi, gdyż styl ten uważano za jeden z najlepszych. Teraz, po latach jednak słychać, iż uczeń przerósł mistrza – choć to raczej nieadekwatny opis stosunków Hisaishi – Williams. W zasadzie Japończyk podpatrzył jedynie w jaki sposób nadworny kompozytor Spielberga operuje dramatyzmem. Żeby nie przedłużać – Potter muzycznie ponosi klęskę na całej linii w zderzeniu z Howlem. Choć jest to na razie image album – czyli szkic do właściwej ścieżki – jest wprost genialny.

Joe Hisaishi pracując nad anime zawsze tworzy wstępne kompozycje do storyboardu – to właśnie jest ten tajemniczy image album. Na tematach w nim zaprezentowanych, a następnie doszlifowanych, powstaje właściwy OST. Czasami, w toku dalszych prac – już czysto artystycznych komponowane są symfoniczne suity oparte na głównych motywach z cyklu. "Howl`s Moving Castle" jest najlepszym image albumem jaki Hisaishi kiedykolwiek wydał. Nie ma tu elektroniki jak w poprzednikach. W zasadzie jest to kompletna orkiestralna praca w wykonaniu Czeskiej Orkiestry Symfonicznej. Porażające piękno tematów tu zaprezentowanych sprawia, iż OST do tego anime jest w tym momencie najbardziej oczekiwaną przeze mnie pracą. Nie wiem co kompozytor będzie chciał ulepszyć, czy poprawić, bo do prawdy wszystko tu jest na bardzo wysokim poziomie.

Otwierające „Misterious World” to coś na kształt Harry`s Wondrous World Williamsa. Czyli fresk umiejscawiający akcję w jakimś magicznym miejscu. Smyczki, cymbałki, flety i rozliczne instrumenty dęte składają się na ten „rozruchowy” temat. W zasadzie oba te utwory mają porównywalną jakość. Przy czym temat napisany przez Hisaishiego ma więcej wątków pod tematycznych.

Ale kompozycją pozostawiającą Williamsa i wielu innych kompozytorów w tyle jest Sophie`s Tomorrow. Jest to jeden z najpiękniejszych tematów Hisaishiego i w ogóle skomponowanych w muzyce filmowej. Bazę stanowi sekcja smyczkowa i cymbałki. Brzmi banalnie prawda? Jednak energia i treść tu zawarta wprost rzuca na kolana. Poza tym sama technika budowy utworu jest bardzo ciekawa. Na przemian pracują smyki i pozytywkowe cymbałki. Smyczkowe otwarcie prowadzi do pierwszej kulminacji gdzie muzyka nabiera mocy wprowadzając temat Sophie zaprezentowany przez klarnet z potężnym orkiestralnym podkładem. W finale temat ten zostanie poprowadzony przez cała orkiestrę. Obie te prezentacje mają takt walca i aż 5 nici "podtematycznych" (!) ( przeciętny motyw składa się z 2 - 3 ). Nie muszę chyba dodawać, że najlepsza jest ta orkiestralna wersja, gdzie po uderzeniu talerzy muzyka wprost "rwie się do biegu".

Moving Castle i War War War to swego rodzaju marsze. Rytmika pierwszego oparta jest na sekcji smyczkowej. Natomiast drugi ma już tradycyjną sekcję dętą, kotły i werble. Wszystko to podlane jest sosem cymbałkowo – dzwonkowym.

W zasadzie w każdym z utworów Joe Hisaishi stara się wykorzystywać cała orkiestrę. Może najmniej jest tu kotłów i instrumentów dętych blaszanych, gdyż film opowiada o przygodach dziewczynki. Potrzeba więc czegoś delikatniejszego. Dużo tu za to np. nadających lekkości instrumentów dętych drewnianych, rytm bardzo często nadają „szarpane” skrzypce bądź harfa.

Wizard`s Waltz to jak sam tytuł wskazuje walc. Prym, obok smyczków, wiedzie tu klarnet. Ogólnie w muzyce Hisaishiego najważniejsza jest płynna melodyka. Dlatego kompozytor ten, chcąc uzyskać dany rytm unika mieszania linii melodycznej np. skrzypiec z kotłami. Jeśli potrzebuje stworzyć, tak jak w tym przypadku, walc – dzieli sekcję smyczkową na część prowadzącą temat i na część rytmiczną. W ten sposób powstają owe arcydzieła oparte na 5-6 pod tematach. Taką budowę ma m.in. przepiękny walc The Reprise że "Spirited Away".

Secret Garden to refleksyjny utwór, w którym znów wyeksponowana jest praca smyczków i rzucone na to flety. Raz po raz melodia unosi się by łagodnie obniżyć poziom. Najsłabszym punktem płyty niewątpliwie jest Dawn`s Temptation z kakofonią dźwięków. Wszystko jednak wynagradza Cave of Mind. Znów sekcja smyczkowa, tym razem z solową trąbką – w finale przechodzi w temat Sophie. Cudeńko.

Joe Hisaishi – o jego pracach - pomysłach i bogactwie tematycznym, przepięknej orkiestracji opartej na smyczkach można by pisać elaboraty. Ja napiszę jedno – jego prace mają w sobie niesamowitą dawkę pozytywnej energii. Co jest niezwykłe w muzyce filmowej, o której tak często mówi się, iż jest melancholiczna. Częste użycie taktu walca, czy marszowego rytmu zapewnia niebywałą wprost słuchalność. Ten człowiek kocha muzykę. Jako Japończyk doprowadza ją do szczytów perfekcji. Pieści każdy temat, każdy najdrobniejszy wątek. Szanuje słuchacza – nie serwuje mu tandetnych rozwiązań. Muzyka ciepła, momentami zabawna, taka jakiej słuchać wszyscy chcemy. Naprawdę gorąco zachęcam do zainteresowania się pracami Joe'go Hisaishi.


Inne recenzje z serii:
  • Ruchomy zamek Hauru (soundtrack)

    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    Czas trwania: 48:45
    Komentarze
    Przemysław Kałwa 2006-09-23 18:15
    I jeszcze ukłon w stronę Koperka - recenzowałem ścieżki dźwiękowe jeszcze nim Score Afficionado powstało więc na prawdę amatorem nie jestem. Sądzę, że jako twórca tekstu mam prawo wyboru co do ukierunkowania recenzji - akurat tu mogłem sobie pozwolić na omówienie track by track.
    Pokemon 2006-09-23 19:58
    A widzisz i tu możemy się pobić, bo dla mnie "pisanie na kolanie" a "pisanie na kolanach" to dwa zupełnie różne zwroty, których nie można używać zamiennie - co uczyniłeś sugerując mi przy tym brak zdolności czytania między wierszami( poniekąd słusznie:)). Mogłem wykazać się co prawda nie lada przenikliwością i po dalszych słowach dojść do wniosku, że jednak wszystko jest ok( bądź też uznać to za zwyczajne przejęzyczenie), ale musiałbym się bardzo postarać i mieć przy tym dużo dobrej woli. Skrót myślowy to skrót myślowy - Ty tymczasem użyłeś zwrotu, który znaczy tyle co nieprzykładać się do danej pracy, zaś znaczenie mojej wypowiedzi jest dalekie od znaczenia wspomnianego związku wyrazowego i dlatego wypisuję tutaj te bzdury:).
    Koper 2006-09-23 23:26
    Przemek, a do PiSu nie należysz może? :P
    Babuch 2006-09-24 10:00
    Przemek do PIS-u??? Tak by sie nie dalo
    Przemysław Kałwa 2006-09-24 14:58
    W politykę się nie bawię.
    A. 2006-09-24 15:17
    Się chyba Panowie nie zamierzacie tu przekomarzać teraz? Pan Pokemon jakiś chyba przewrażliwiony jest, a co do samej recenzji to śmiem twierdzić, że to czepianie się jest nie na miejscu - opisywana płyta jest za dobra, a pan Przemysław zdaje się być zbyt profesjonalny, żeby takie absurdalne zarzuty brać poważnie.
    Marek 2006-09-24 20:18
    Na moje oko tekst Przemka jest zupełnie zgrabnie pomyślany, więc trochę mnie dziwi ten najazd na niego. Ale ja w innej sprawie. Ten album jest chyba najlepszym Hisaishiego (chyba, bo żadnym znawcą jego twórczości nie jestem i nie chcę ryzykowac uogólnień), prawdziwym melodycznym cudeńkiem. Niemniej jednak wydaje mi się, że niesłusznie, Przemku, próbujesz tę właśnie płytę wykorzystywac jako argument w sporze o wyższosc Hisaishiego nad Williamsem. Przede wszystkim chodzi mi o to, że JW image albumów nie robi (z lenistwa, z braku czasu - po prostu nie robi), a jestem przekonany, że gdyby niejedną ze swoich kompozycji w ten sposób zaaranżował (Pottera faktycznie nie, bo to nie klasa Ruchomego zamku), mógłby spokojnie z tym albumem Hisaishiego konkurowac. No bo przecież siła Howla tkwi tutaj w braku ilustracyjności, a różnicę widac ewidentnie na znacznie słabszym w odbiorze właściwym już scorze do filmu. O ile pamiętam, Przemek, na Moviemusic.pl recenzowałeś TPM Williamsa (popraw mnie, jeśli się mylę) i pojechałeś po nim dośc ostro. Wyobraź sobie teraz image album zawierający długie, koncertowe wersje wszystkich kilkunastu tematów z tego score (takie, jakie JW wrzuca zawsze na swoje albumu, ale po jedną, dwie). Hisaishi nie miałby tu już przewagi. Potter Potterem, ale jeśli zgadzam się na porównania np. Spirited Away do partytur JW, to ten image album jest po prostu nieomal innym gatunkiem. Co nie znaczy, że nie żałuję braku takowych wydań ze strony Williamsa. Pozdrawiam:)
    Przemysław Kałwa 2006-09-24 21:50
    Naturalnie Marku masz rację. Gdyby pozbierać tematy itd itp. Gdyby. Jeśli tak chętnie podjąłbym się recenzji takiej płyty. Jej poziom byłby zapewne wysoki. Ale to tryb warunkowy bo nie ma czegoś takiego. Nie mogę się z Tobą zgodzić natomiast, iż Hisaishi miał tu zupełnie wolną rękę. Image albumy powstają do storyboardów. Nie mogę jednak zaprzeczyć, iż już sam score wypada o klasę słabiej niż image album. Dlatego też podjąłem się recenzować właśnie ten ostatni. Williams, czego zawsze się trzymam, ma na swoim koncie niewiele partytur, które od początku do końca są genialne. Na pewno Schindler`s List i Memoirs of a Geisha są pracami wg mnie będącymi wyjątkami od tego stwierdzenia. Jednak Williams to dla mnie kompozytor poszczególnych tematów. Wybitnych tematów. Nie ścieżek. Płyta z koncertowymi wersjami jego najwybitniejszych osiągnięć byłaby majstersztykiem. Ale nie byłaby to muzyka do konkretnego filmu. Niestety.
    Mieszko 2014-06-13 16:46
    Naprawdę solidny Image Album, ale na kolana mnie nie rzuca.
    DominikCh 2015-02-02 18:08
    Absolutny popis talentu Hisaishiego. Kapitalne melodie, przebojowe orkiestracje i fantastyczne wykonanie. Brak walca z filmu wcale mi nie przeszkadza, tym bardziej, że powstał później. Jeden z najlepszych albumów jakie słyszałem.

    Do tej recenzji istnieje jeszcze 11 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
  • Hauru no Ugoku Shiro (Ruchomy zamek Hauru) - image album

    Kompozytor:

    • Joe Hisaishi

    Dyrygent:

    • Mario Klemens

    Soliści:

    • Czech Philharmonic Orchestra

    Wydawca:

    • Tokuma Japan Communication (2004)

    Producent:

    • Joe Hisaishi

    R E K L A M A







    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl

     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2017 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie