Szukaj: w


recenzje

It's My Party (Moje przyjęcie)


Dnia 9 listopada 2006 we wszystkich ważniejszych serwisach zajmujących się filmem, po wielu latach znów zagościł Basil Poledouris. Niestety informacje, które przekazano nie dotyczyły nowej partytury, ani kolejnego koncertu. Dotyczyły śmierci twórcy. Śmierci, która dla miłośników muzyki filmowej była, delikatnie mówiąc, szokiem. Mało kto wiedział bowiem o ciężkiej chorobie z jaką walczył Poledouris, wszyscy za to wierzyliśmy, że kompozytor wróci, że znów zacznie tworzyć, szczególnie mając w pamięci jego sierpniowy występ na Festiwalu w Úbeda. Niestety tak się nie stało. Basil zmarł zostawiając po sobie muzykę i nadzieję, że teraz już nie zna bólu siedząc po prawicy Croma.

Długo się zastanawiałem co wybrać do zrecenzowania w takiej chwili, w momencie gdy wciąż nie chce mi się wierzyć, że tego wspaniałego człowieka już nie ma wśród nas. Jednak gdy przejrzałem jego dyskografię wybór narzucił się samoistnie: "It's My Party". Skromny dramat Randala Kleisera dotyczący problemu nieuleczalnej choroby - Aids. Wiedząc iż kompozytor długo zmagał się z rakiem ten nakręcony za śmiesznie małe pieniądze (dekoracje stanowiła prywatna willa reżysera), film nabierał dodatkowego- symbolicznego znaczenia. Tym bardziej, że w sposób bezpośredni dotyka kwestii umierania.

Kleiser współpracował już z Poledourisem przy okazji "Błekitnej Laguny", "Summer Lovers" oraz "Białego Kła" i jak wspomina to właśnie ten kompozytor był dla niego oczywistym i jedynym wyborem. Ponieważ tematyka filmu dotyczyła niezwykle emocjonalnych kwestii reżyser poprosił twórcę o muzykę prostą, ascetyczną, podkreślającą intymny charakter obrazu, muzykę wygraną jedynie przez jeden instrument – fortepian. Jak twierdzi Kleiser, za każdym razem gdy współpracował z Poledourisem fascynowało go jak skromne tematy które kompozytor odgrywał mu na próbę w studio, pod wpływem masywnych orkiestracji przeradzają się w pełne splendoru giganty. Giganty, których początkiem było zawsze to samo: talent i fortepian. I chyba właśnie dlatego (choć pewnie względy finansowe nie były tu bez znaczenia) Kleiser postawił na na te elementy. Co ważne reżyser poprosił także aby sam kompozytor był jedynym wykonwacą muzyki.

Ścieżka z "It's My Party" jest niezwykła. Może nie zachwyca ilością tematów (mamy tu właściwie 28 minutową wariację wokół jednego motywu), jednak ujęła mnie swoją nostalgią, bólem, melancholią i niesamowitą szczerością, której z pewnością brakuje wielu suchym, rzemieślniczym kompozycjom. Temat główny, to prawdziwy poemat wygrany urokliwymi, chwytającymi za serce pasażami fortepianu Poledourisa. Pozostałe utwory (It's Not My Fault/Setting Sun) także zaskakują swoją zwiewnością, i dużymi pokładami wzruszenia, które jest idealnym balsamem dla duszy, szczególnie w momentach takie jak dzień dzisiejszy, dzień śmierci kompozytora.

Randal Kleiser opowiadał, iż gdy zatrudnił już kompozytora do pracy nad muzyką do tego filmu, widywano muzyka jak zamykał się w studio pozostając sam jedynie w towarzystwie filmu i fortepianu. Nic nie mąciło jego spokoju, w którym kreował smutek tak wyraźny na tej partyturze.

Chciałem aby ta recenzja była wyjątkowa, żeby była peanem na cześć Basila, ale chyba nie potrafię opisać tego co czuję dziś w dniu śmierci tego wielkiego kompozytora. Twórcy, który był moim mistrzem, jednym z tych kompozytorów, dla których chce się słuchać muzyki filmowej, którzy ją tworzyli i zmieniali, zostawiając po sobie własny język i własny styl. Słuchając "It's My party", płyty może nie najlepszej, mój smutek jest jak ta muzyka: prawdziwy acz nie pozbawiony nadziei. Bo choć pożegnaliśmy dziś króla, to jedno nie ulega wątpliwości - zostały po nim dzieła których nie zapomnimy. Nigdy.

PS. Niniejsza recenzja została napisana w dzień (09.11.06), gdy świat obiegła informacja o śmierci Basila Poledourisa. Jemu poświęcam ten tekst.



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 32:22
Komentarze
Michał 2006-11-09
22:51
farewell my king... [*]
Thedues 2006-11-09
23:10
Holadna hmura
I mraczna w’dusze
Kak nam trudna pridstawit szto eto nie son
Da swidania Basil. [*]


Dobry Tekst Łukasz...
Paweł Stroiński 2006-11-10
14:59
Requiem aeternam dona eis Domine et lux perpetua luceat eis... [*] [*]
mtomasky 2006-11-10
15:20
Wypada teraz coś w aramejskim napisać panowie :P
Patryk 2006-11-10
18:19
http://basil.poledouris.com/viewtopic.php?t=110 - Randal Kleiser wspomina Poledourisa i m.in. współpracę przy It's My Party. Warto przeczytać
Olek Dębicz 2006-11-10
20:09
Bardzo mi się podoba ta recenzja. Od serca, jak muzyka Poledourisa. Będę szczery - zmarły artysta nie należał do moich ulubionych w gatunku, wiele jego kompozycji zupełnie mi nie odpowiada (np. właśnie "It's my party"). Ale smutno mi, że odszedł człowiek, mający wiele do powiedzenia, a wyrażał to w muzyce, która z reguły podporządkowana jest myśli kogoś innego. Za to mam dla Poledourisa wielki szacunek.
Martfa 2007-04-21
17:10
film fajny recenzja nudna... ;/
Łukasz Wudarski 2007-04-21
21:14
Nie każdego da się zadowolić. POlecam inne mojego autorstwa, może coś Ci się spodoba.
Mystery 2009-02-14
18:45
Muzyka z duszą. Nostalgiczny, depresyjny wręcz score. Mimo całego swego uroku, potrafi wybić z codziennego rytmu i przysporzyć niemałego doła. Jedna z najpiękniejszych prac Basila, na pewno najbardziej osobliwa.
Mefisto 2009-04-18
01:30
Ładna muzyka - nieco monotonna, ale album krótki, więc to nie boli.

It

Kompozytor:

  • Basil Poledouris

Soliści:

  • Basil Poledouris - fortepian

Wydawca:

  • Varese Sarabande (1996)

Producent:

  • Basil Poledouris
    Tim Boyle

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie