Szukaj: w


recenzje

Fateless (Los utracony)


Sorstalansag to węgierski dramat wojenny oparty na powieści noblisty Imre Kertesza, który sam napisał do tego filmu scenariusz. Projekt miał największy budżet w historii węgierskiego kina, po raz pierwszy także użyto słynnych kamer Panavision w historii tego kraju. Obóz był ponoć tak dobrze odwzorowany, że Kertesz po krótkim czasie wizyty na planie musiał go opuścić, bo nie mógł znieść widoku. Za kamerą stanął słynny węgierski operator Lajos Koltai.

Do stworzenia muzyki zaangażowano legendarnego Ennio Morricone. Chyba to dobrze świadczy o wysokości budżetu filmu. Włoch do współpracy zaangażował słynną wokalistkę Lisę Gerrard, która tu dla odmiany nie improwizuje swoich partii, wykonywała partie cimbalonu i wokalne. Do projektu zaangażowano pełną orkiestrę, z organami. Morricone nie mógł także odmówić tak dla siebie charakterystycznej (przejął to później np. Hans Zimmer) fletni pana.

Płytę zaczyna utwór Los utracony I (utwory w tłumaczeniu z węgierskiego, opieram się tu na tłumaczeniu angielskim). Zaczyna się od smyczków, z cimbalonem. Motyw jest bardzo prosty, potem pojawia się fletnia z pięknym tematem. Przypomina to trochę klasyczne tematy, takie jak Casualties of War czy Once upon a Time in America, potem pojawia się drugi temat, jeszcze piękniejszy, na orkiestrę i obój. Pierwszy wraca wykonany przez róg. Po kolejnym wykonaniu drugiego, wraca fletnia.

W drugim utworze pojawiają się organy, także bardzo proste. Trzeci temat tej partytury też jest znakomity, zwłaszcza wykonany przez Gerrard (wokalizy). Całość jest bardzo emocjonalna, zwłaszcza jak z drugim tematem wejdzie chór. Wokal jest znakomity, jak zwykle i nie jest to newage'owa improwizacja jak chociażby w jej pracach z Zimmerem, raczej wykonuje ona partie skomponowane przez Morricone. Godna uwagi jest Pieśń, Gerrard i chór, z delikatnym podkładem smyczków i oboju. Coś pięknego. Na tym samym temacie jest oparty Hymn do samotności. Jest on być może wzorowany na Janie Sebastianie Bachu.

Ścieżka jest bardzo emocjonalna, czasami dramatyczna, zawsze jednak tonalna i melodyjna. Być może jest tak dlatego, że głównym bohaterem filmu jest dziecko. Świetny jest dramatyczny temat w Obozie, zwłaszcza w aranżacji na solowe skrzypce. Słyszałem opinię, że w filmie wypada zbyt melodramatycznie. Sam kontekstu dobrze nie znam, ale wydaje mi się, że takie utwory jak Obóz czy Początek tragedii wypadają tam świetnie, zwłaszcza urywane motywy na cimbalon. W Zniszczeniu duszy do tematu z Obozu dochodzi werbel i kontrapunkt na róg, bardzo dramatyczny materiał. Świetny temat na cimbalon ma Powrót i wspomnienia, potem z ciekawymi nawiązaniami do Szostakowicza.

Główny temat powtarza się dość często. Całość ścieżki jest bardzo ładnie zorkiestrowana, z dobrym użyciem dętych drewnianych i blaszanych (zwłaszcza rogu). Organy wcale nie przeszkadzają, w drugim Hymnie do samotności trzeci temat został pięknie wykonany przez fagot (który rzadko dostaje jakikolwiek materiał tematyczny, przynajmniej w muzyce filmowej). W Bez głosu mamy doskonałe partie perkusyjne.

Płytę kończy Los utracony II, repryza wszystkich użytych w partyturze tematów. Sama muzyka jest bardzo ładna, harmonijna, oparta na pięknych tematach. Nie jest to arcydzieło, ale nawet nienajlepszy Morricone jest lepszy od najlepszego Badelta, Beltramiego czy Ottmana... Bardzo dobra ścieżka.



Autor recenzji:  Paweł Stroiński
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 42:05, tłumaczenie angielskie za Markiem Łachem
Komentarze
Wielebny Flaco 2005-06-01
12:14
I tu mamy problem.Choc album uwazam za udany to po przesłuchaniu go uważam iż Morricone zabrakło pomysłów i oparł sie on głównie na autocytatach.Pobrzmiewaja tu wyraznie echa " Cinema Paradiso " czy " Everybody's Fine ".Ten sam problem miałem z " Maleną " która w ujęciu Morricone wydała mi sie jednym wielkim cytatem.
Koper 2006-01-17
22:11
Tan album Morricone może i momentami przypomina trochę wcześniejsze jego dokonania, ale to i tak znakomita ścieżka, jak zwykle niedoceniona (williamsowksie "Wyznania Gejszy" wcale nie są lepsze i na pewno nie bardziej oryginalne). Najlepszy soundtrack 2005 roku jak dla mnie.
Marek 2006-01-17
22:54
Temat z Return to the Life i wszystkie jego pozostałe wersje jest rzeczywiście śliczny, ale zupełnie nie przemawiają do mnie oczywiste techniki, jakimi Morricone buduje tragizm chociażby w numerze 5. Tego typu uzupełniające jakby całość dęciaki już dawno mnie znudziły. Gdyby był to Vatel, na pewno miałbym ciężki dylemat, ale w obecnej stawce emocjami zdecydowanie bardziej porusza mnie Gejsza. Bo pozwala na więcej interpretacji. Fateless natomiast stawiam na równi z Karolem, który ma z kolei dwa przepiękne tematy: Habemus Papam oraz Maria e Adam. Pozdrawiam:)
Mystery 2011-08-20
11:54
Piękna muzyka, jak zwykle ładny temat, poboczne melodie również trzymają poziom, a wokalizy są doprawdy cudne, są emocje, jest dobrze.

Fateless (Los utracony)

Kompozytor:

  • Ennio Morricone

Dyrygent:

  • Ennio Morricone

Orkiestrator:

  • Ennio Morricone

Soliści:

  • Lisa Gerrard (wokal)
    Ulrich Herkenhoff (fletnia Pana)
    Ludovico Fulci (syntezatory)
    Agnes Szakaly(metalowe cymbały)

Wydawca:

  • EMI (2005)

Producent:

  • Ennio Morricone

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie