Szukaj: w


recenzje

Willow


Rok 1988. Zaraz po sukcesie Aliens, natomiast przed erą swoich największych tryumfów lat 90-ych, James Horner stworzył jedną z najbardziej złożonych i najambitniejszych partytur swojej kariery. Pracując dla reżysera Rona Howarda i producenta George'a Lucasa został poproszony o oprawę muzyczną opowieści fantasy pt. Willow. Filmu dzierżącego śmiałe inspiracje Władcą pierścieni Tolkiena, a jednocześnie będącą pozycją dziś wielce znaczącą i unikatową w gatunku przygody, fantasy i charakterystycznych elementów kina awanturniczego.

Horner pisał już partyturę podobnego typu do filmu Krull z 1983, która jest kultową w pewnych kręgach, natomiast praca nad dwiema częściami Star Treka oraz Obcym.Decydujące starcie na pewno zwiększyła jego doświadczenie w obrębie muzycznych gatunków fantasy oraz science-fiction. Kompozytor, już tradycyjnie (jak na tamten okres) skorzystał z usług słynnej The London Symphony Orchestra, etnicznego instrumentarium oraz chłopięcego chóru The King's College Choir, którego natchnione wykonania kreują podobnie magiczny efekt co w rok późniejszej Chwale. Do nakreślenia specyficznej atmosfery filmu, Horner sięgnął do całego arsenału etnicznych instrumentów drewnianych oraz perkusyjnych: fletni, fletni pana, celtyckiej harfy oraz instrumentu, który stał się pewnym "fetyszem" kompozytora. Mowa tu oczywiście o japońskim flecie bambusowym shakuhachi, "obsługiwanym" tu przez Kazu Matsui. Po raz pierwszy swoją obecność zaznacza w otwierającym Elora Danan, asystując chórowi i pierwszemu głównemu tematowi (małej Elory), lirycznemu i niezwykle ciepłemu w wyrazie. Jego emocjonalny "wybuch" na początku siódmej minuty tego utworu może konkurować z najbardziej pamiętnymi fragemntami Braveheart. Stanowi on również główną oś kompozycyjną dla Willow's Journey Begins i jako, że ścieżki na tym albumie są dość długie (nawet 18 minut!), tworzy znamienity kontrapunkt dla agresywnej muzyki akcji i mrocznego underscore'u. Ten ostatni w Willow jest dość silnie dysonujący, z brutalnym wręcz użyciem znanych z muzyki Hornera elementów takich jak uderzenia o metal, ciężka perkusja i "mroźne" smyczki (muzyczna sygnatura stworów złej królowej Bavmordy, które tropią bohaterów wyruszających w podróż). Dla niektórych dość irytujące mogą być wybuchy wspomnianego shakuhachi wraz z instrumentami dętymi, techniki używanej w muzyce kompozytora do takich filmów jak choćby Maska Zorro i Wichry namiętności.

Ilustracyjne tło, oparte na mrocznej i atonalnej sekcji dętej oraz fletach różnego rodzaju jest trudne w odbiorze, ale wytwarza bardzo specyficzną atmosferę zagrożenia (np. początkowa faza Bavmorda's Spell is Cast). Natomiast w scenie gdy Willow odczarowuje sprzymierzoną z nim czarownicę można usłyszeć kapitalne, tajemiczne w wydźwięku użycie chóru. Mimo powyższego oraz długich czasów utworów, kompozytor serwuje co raz to krótkie, rytmiczne lejtmotywy przy użyciu np. czelesty czy też wspomnieć należy o interesującym glissando w połowie Canyon of Mazes. Drugim tematem głównym jest przebojowy, awanturniczy temat samego Willowa, oparty na potędze sekcji dętej, głównie obecny w bardziej melodyjnej muzyce akcji i jej bohaterskich fragmentach. Bez wątpienia perfekcyjną reprezentacją tegoż jest jego koncertowa wersja. Szczyt umiejętności w tworzeniu niemal baletowej muzyki akcji pokazuje nam James Horner w klasycznym już Escape From the Tavern, z silnym podkładem werblowym, szybkimi smyczkami i fanfarami sekcji dętej, oczywiście z tematem Willowa i króciutkim, zawadiackim tematem dla błędnego rycerza Madmartigana. W drugim, niemal 11-minutowym utworze akcji Tir Asleen możemy usłyszeć zaledwie przez chwilę śliczny temat miłosny - szkoda, że nigdzie więcej na albumie nie można go dosłyszeć. Z kolei świetnym wyczuciem komediowej konwencji popisał się twórca intonując rubaszny temat na klawesyn dla zarządcy wioski Willowa (utwory 1 i 3).

Muzyka z Willow to dzisiaj klasyk Jamesa Hornera i muzyki do kina fantasy. Co ważne, jest to kompozycja bardzo świeża i oryginalna, zważywszy na dzisiejszą kondycję muzyki Hornera, choć wielu obserwatorów, poniekąd słusznie, zarzuca mu skopiowanie wizytówki-tematu Willowa z III Symfonii Schumanna. Nie jest to muzyka łatwa w odbiorze po pierwszym przesłuchaniu. Ba! Długość i konsystencja ścieżek (szczególnie utworu 7) może zniechęcić skutecznie do przesłuchania całości. Sam powracałem do tego albumu wielokrotnie, jednak z każdym następnym przesłuchaniem muzyka ta odkrywała przede mną więcej swojego bogactwa orkiestracyjnego, pomysłów, drobnych "wtrąceń" i magii, której nie można jej odmówić. Piękne czy przebojowe tematy główne są na pewno najistotniejszą zaletą tej płyty, nie należy jednak zapominać o mniej tematycznych sekwencjach, w których czuć, że kompozytor korzysta z klasycznych mistrzów. Orkiestracjami zajmował się Greig McRitchie, współodpowiedzialny za takie soundtrackowe hity lat 80-ych jak Aliens, Glory i Conan barbarzyńca. W kategorii kina fantasy z partyturą tą mogą się tylko równać kompozycje Shore'a z Władcy pierścieni i Legenda Jerry Goldsmitha. Klasyk.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 73:16
Komentarze
Mystery 2009-02-22 16:16
Klasyk kina przygodowego, pełen magii, finezji i polotu. W filmie muzyka brzmi niesamowicie, na płycie ciut gorzej, ale wystarczy spojrzeć na trackliste by przekonać się dlaczego.
Marta 2009-04-13 17:11
Piekny film!!!Mój ukochany!!!Moglabym go ogladac 1000 razy!!!cud miód!!!Gra aktorska, muzyka...poprostu arcydzielo!!!!Szkoda tylko ze nie jest wydany na polski DVD !!!Wydajcie ten film na DVD!!!!! WILLOW zawsze w moim sercu...
olchaw 2009-06-21 11:38
podczas święta w wiosce willow oraz na samym końcu filmu również w wiosce jest muzyka na skrzypkach, skoczna i wesoła. poszukuję tej muzyki bądź informacji o niej olchaw@poczta.fm
Koper 2009-06-21 14:50
Chyba chodzi Ci o fragment, który znajdziesz w ostatnim utworze na płycie.
czoug 2011-09-19 19:01
Mnie akurat ta ścieżka nie powala, ale doceniam jej kunszt. Pierwsze plagiaty i czteronutowce- krocz dalej, lub zawróc o 100-200 lat. Witamy w świecie wspaniałej Hornerowskiej liryki, soczystego brzmienia orkiestry, która czasem może aż nadto przerazić. Mimo to uznaje ją za ważny drogowskaz w jego muzycznej drodze na szczyt(y). Wydaje mi się, że sens bardzo pomoże mi w lepszym odbiorze tej ścieżki, także wyruszam już do widioteki. Znowu na plus płyta
Szczypior 2013-03-26 16:28
Klasyk. Zgadzam się z recenzją w 100%, ale mam parę uwag co do tekstu. W drugim akapicie autor pisze o emocjonalnym wybuchu na początku "siódmej" minuty w utworze Elora Danan. Nie ma tam żadnego wybuchu, a jedynie słychać temat zarządcy wioski. Prawdopodobnie chodziło o połowę drugiej minuty. Dalej jest, że w Tir Asleen przez moment słychać motyw miłosny. Można prosić o dokładny czas, bo nie potrafię tego fragmentu wychwycić. Nie wiem który :) I w pierwszym akapicie jest parę błędów i literówek.
Tomek 2013-03-27 18:39
Jeżeli chodzi o ten "wybuch" to jest on dokładnie w 6:18 "Elora Danan" (technicznie jest to 7-ma minuta jak by nie patrzeć ;-). Słowo 'wybuch' użyłem tu dość może niefortunnie, bo nie są to 'wybuchy' na miarę np. głównego tematu, jakie tu Horner intonuje. Co do tematu miłosnego w "Tir Asleen", to 6:08-6:14. Mam nadzieję, że pomogły coś te wyjaśnienia :). I sorki za błędy, ale ten tekst to prehistoria, choć szczerze mówiąc nie wiem skąd aż takie absurdalne błędy gramtyczne w pierwszym akapicie - już poprawiam.
Szczypior 2013-03-27 20:45
Czyli jednak początek szóstej minuty :) Myślałem, że chodziło Ci o wejście tematu Elory właśnie gdzieś na początku. Co do samego utworu Elora Danan to czy temat od 5:55 jest wykonywany przez samo shakuhachi?? Teraz kwestia przytoczonego fragmentu utworu Tir Asleen, który uznałeś za temat miłosny. Piękny moment, nie powiem, ale nie traktowałbym go jako tematu miłosnego. Bardziej chodzi o fragment 8:07 tego samego utworu. Szerzej ten temat jest wykorzystany w scenie miłosnej (ta w namocie) tuż przed fantastyczną sekwencją akcji (scena zjazdu po śniegu na tarczy) nieopublikowaną na soundtracku. Świetne, nowe zdjęcia. A czas ogólny to nie 77 min. tylko 73. Ale to taki mały szczegół.
Tomek 2013-03-31 09:50
5:55 jest wykonywane jak na mój gust przez zwykły instrument drewniany, zwykły flet chyba. Co do tematu miłosnego, to jest dokładnie, tak jak piszesz - najdobitniej, że tak to ujmę, jest zaprezentowany w scenie w namiocie, kiedy Madmartigan 'natyka' się na Sorshę :). Ale niestety nie ma tego na płycie :( Dzięki za zwrócenie uwagi na podany czas - poprawione.
Mieszko 2013-12-08 23:30
Podzielam opinię Marka. Albumowo partytura Jamesa Hornera pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Uważam, że muzyka z "Krulla" jest pod każdym względem lepsza i ciekawsza.

Do tej recenzji istniej? jeszcze 3 komentarze. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Willow

Kompozytor:

  • James Horner

Dyrygent:

  • James Horner

Orkiestrator:

  • Greig McRitchie

Soliści:

  • Kazu Matsui (shakuhachi)
    Ian Underwood (syntezator fairlight)
    Robin Williamson (dudy i harfa celtycka)
    Mike Taylor i Tony Hinnigan (fletnia Pana i gwizdek kena)

Wykonawcy:

  • The London Symphony Orchestra,
    The King's College Choir

Wydawca:

  • Virgin Records (1988)

Producent:

  • James Horner
    Shaun Murphy

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2018 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie